San Jorge *Island Airport*

Ocena klientów na podstawie 1 opinii

Lokalizacja: 5,0
Pokój: 4,0
Posiłki: 5,0
Basen: 5,0
Czystość: 4,0
Obsługa: 5,0
Średnia ocena 4.7

100% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia
Mocne strony:
lokalizacja, posiłki
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia
  • par
  • aktywnych

Opinie Klientów (1)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią!
  • 4.7
    sierpień 2018

    Tam gdzie słonko ciepło grzeje a rum i miód smakują najlepiej...

    Ocknąłem się z lekkiej, popołudniowej drzemki gdy jakiś cień przesłonił mi słońce. Nade mną stała roześmiana i rozbawiona starsza z córek. Tato, tato! Chodź do wody! – wołała wesoło. Z jej włosów skapywała na mnie woda lecz nie było to nieprzyjemne uczucie, ponieważ jej temperatura była w sam raz. Słonko
    mocno przygrzewało na błękitnym niebie a orzeźwiająca bryza nie pozwalał by stało się to zbyt uciążliwe. Tato, tato, no chodź! – dobiegł mnie z basenu głos młodszej córki. Zapach oceanu mieszał się z zapachem egzotycznych owoców. Gdzie ja jestem? – pomyślałem zdezorientowany. W ustach czułem wciąż smak Ronmiel’u, zniewalającej mieszanki rumu z trzciny cukrowej z miodem. Do uszu dotarły jakby z opóźnieniem wesołe okrzyki rozbawionych dzieci, tłumione nieco przez łagodny szum fal rozbijających się o pobliskie wulkaniczne klify. Usiadłem na leżaku i tym razem spytałem głośno: Gdzie my jesteśmy? Opalająca się na sąsiednim leżaku żona podniosła na mnie nieco zdziwiony, ale rozbawiony wzrok i odpowiedziała: Jak to gdzie? W RAJU…

    Właśnie tak mógłbym rozpocząć powieść o naszym pobycie w hotelu Castillo San Jorge & Antigua na Wyspach Kanaryjskich, oczywiście gdybym chciał jakąś napisać. Może zresztą… kiedyś napiszę! Tu raczej nie starczy mi jednak na to miejsca i czasu, bo przecież recenzja musi być zwięzła i rzeczowa, aby mogła pomóc innym podróżnym w dokonaniu słusznych wyborów. Przejdźmy więc do sedna.

    Meldunek i pierwsze wrażenie.
    Za cel naszej podróży obraliśmy sobie jedną z Wysp Kanaryjskich, konkretnie Fuerteventure, najbardziej dziką i nieujarzmioną a na niej właśnie Castillo San Jorge & Antigua, hotel położony nad samym Oceanem Atlantyckim. Pierwsze pozytywne zaskoczenie spotkało nas już na lotnisku w stolicy wyspy Puerto del Rosario. Po odebraniu bagażu czekało na nas kilku rezydentów, którzy zręcznie przeprowadzili nas przez stanowisko biura podróży Rainbow a następnie sprawnie pokierowali do oczekujących autokarów. Transfer do drugiego w kolejności hotelu Castillo San Jorge & Antigua trwał około 25 minut. Jest to na tyle krótko, że nie zdążyliśmy się znużyć i na tyle daleko, by nie docierał do niego hałas lotniska. Procedura meldunkowa okazała się czystą i bardzo przyjemną formalnością. Mimo, że nasz angielski jest mocno „okazjonalny” to bez najmniejszego problemu załatwiliśmy wszelkie formalności, mając dodatkową satysfakcję, że wszystko dokładnie zrozumieliśmy. Na wszelki wypadek dostaliśmy wszystkie najważniejsze informacje na piśmie, po polsku! Z recepcji udaliśmy się na wewnętrzny dziedziniec hotelu. Już to miejsce bardzo nas zauroczyło, obszerne ale przytulne z bardzo dobrze zaprojektowanymi ciągami komunikacyjnymi. Jak okazało się później kilka osobnych wind i klatek schodowych sprawiały, że szybko i łatwo mogliśmy dostać się z naszego pokoju do najważniejszych miejsc w hotelu.

    Pokój to mało powiedziane - apartament.
    Pokój okazał się apartamentem z prawdziwego zdarzenia. Składał się z salonu, sypialni, dużej łazienki, ogromnego tarasu oraz, co było dla nas drugim tego dnia pozytywnym zaskoczeniem… aneksu kuchennego z prawdziwego zdarzenia! W aneksie znalazła się lodówka, płyta, kuchenka, mikrofalówka, szafki z kompletem naczyń i sztućców oraz czteroosobowy stół kuchenny. Wprawdzie nasz pobyt obejmował opcję all inclusive ale była to i tak bardzo przydatna niespodzianka, zważywszy, że przyjechaliśmy z dziećmi. Salon został wyposażony w dwa jednoosobowe tapczaniki , szafki i telewizor a sypialnia w duże, podwójne łóżko, szafki nocne, toaletkę na której znalazł się drugi telewizor oraz przepastną szafę wnękową. Okno sypialni wychodziło na taras, na który można było dostać się z salonu. Na tarasie znajdował się komplet mebli ogrodowych oraz poręczna suszarka np. na ręczniki czy stroje kąpielowe. Z tarasu mogliśmy obserwować ocean otaczający wyspę od wschodu w tym miejsce, gdzie wschodziło słońce. Łazienka okazała się bardzo przestronna, wyposażona w wannę ze sztywną osłoną prysznicową pozwalającą uzyskać efekt kabiny. Pomieszczenia okazały się dobrze izolowane zarówno od dźwięków z zewnątrz jak i od temperatury. Nasze lokum były dyskretnie sprzątane a ręczniki regularnie wymieniane.

    Gastronomia.
    Restauracja w której serwowane były śniadania, lancze i obiadokolacje okazała się bardzo przestronna i doskonale rozplanowana a obsługa miła i znająca zdumiewająco dużo polskich słów. No i clou tego miejsca czyli jedzenie… Sam nie wiem od czego zacząć. Wszystkie potrawy okazały się świeże, doskonale przyrządzone i bardzo pyszne. Tylko czy zdołaliśmy spróbować wszystkiego? Nie jestem pewien a ani razu nie powtórzyliśmy tego samego dania. Dania główne, zakąski, dodatki, wspaniałe desery, masa świeżo tłoczonych soków, liczne owoce… nie do przejedzenia! Moim ulubionym wyborem okazały się ryby, których próbowałem codziennie na kolacje. To po zjedzeniu jednej z tych ryb po raz pierwszy w życiu poczułem potrzebę podejścia do kucharza i podziękowania za wyjątkowo pysznie przyrządzone danie. Do tego wszelkiego rodzaju napoje serwowane w dużych szklankach, piwo w półlitrowych kuflach z prawdziwego zdarzenia i liczne gatunki win. A wszystko sprawnie, szybko, bez zbędnej nerwowości czy oczekiwania. Każdy posiłek celebrowaliśmy niczym ucztę i zakochaliśmy się w tym miejscu do tego stopnia, że po naszym ostatnim posiłku poszliśmy osobiście pożegnać się z Panią Kierownik Sali, która przez cały pobyt była dla nas i innych gości bardzo miła i zawsze pozdrawiała nas po polsku.
    Tyle o restauracji a przecież był jeszcze snack bar i drink bary. Ten pierwszy serwował wiele posiłków wprost z restauracji w godzinach jej zamknięcia, nie ograniczał się więc tylko do fast food’ów typu hamburgery i frytki (chociaż te cieszyły się największą popularnością szczególnie wśród dzieci). Oprócz tego desery, owoce i oczywiście różnego rodzaju napoje w tym oszałamiające kolorami bezalkoholowe drinki dla najmłodszych. Tu urzekła nas przede wszystkim życzliwość i anielska cierpliwość zawsze uśmiechniętego personelu.
    Dla dorosłych kilka rodzajów kawy i cała masa różnego rodzaju drinków alkoholowych przy czym to gość zawsze decydował jaka ma być ilość alkoholu, żadnej reglamentacji.

    Rozrywka.
    I tu znów pozytywne zaskoczenie. Animacje i programy artystyczne organizowane praktycznie od rana do późnego wieczora sprawiły, że praktycznie nie spędzaliśmy czasu w pokoju. Niesamowita, międzynarodowa grupa animatorów (w tym przesympatyczna Pani Kasia z Polski) sprawiła, że każdego wieczora zbieraliśmy szczęki z podłogi. Przed południem zaczynały się liczne i zróżnicowane atrakcje dla dzieci, rodzin i dorosłych, odbywały się one na jednym z dwóch dużych basenów z darmowymi leżakami lub w salach zabaw. Śmiechom i żartom nie było końca. Po kolacji odbywało się codzienne spotkanie dzieci z Pepe – maskotką hotelu. Wieczorem zaś startował program artystyczny, każdego dnia inny. A to kabaret o uniwersalnej tematyce, zrozumiały i zabawny dla każdej nacji, a to znowu pokazy taneczne tanga, występy kuglarzy i gimnastyków czy koncerty gitarowe.

    Położenie hotelu
    Hotel mieści się w uroczym, nadmorskim kurorcie Castillo Caleta de Fuste, na uboczu (ale blisko centrum), nad samym oceanem. Położony jest na efektownych klifach. Od pięknej, dużej i piaszczystej plaży publicznej dzieli go 10-cio minutowy spacer promenadą. Plaża szeroka, piaszczysta, z licznymi atrakcjami i udogodnieniami. Do promenady prowadzi specjalna brama otwierana kartą magnetyczną (tą samą, która otwiera pokój). Spacerując wzdłuż brzegu można spotkać na wpół oswojone wiewiórki ziemne a także, otoczone na wyspie szczególną opieką – koty. Podobny dystans należy pokonać aby dostać się do centrum miejscowości w której znajdują się liczne kafejki, sklepiki i mini markety. Każdy znajdzie coś dla siebie. Tanio można wynająć rowery lub elektryczne motorynki dla których przygotowano specjalne trasy wzdłuż oceanu.
    W ofercie mieliśmy również kilka wycieczek objazdowych z których ochoczo skorzystaliśmy i do realizacji których gorąco zachęcamy. Takie miejsca jak czarna plaża w Ajuy, bezkresna plaża Cofete położona u stóp strzelistych skalnych szczytów czy mekka surferów plaża Sotavento pozostawią niezapomniane wrażenia i wspomnienia. Warto odwiedzić liczne na wyspie farmy aloesu produkujące kosmetyki i przetwory z tej rośliny znane na całym świecie. Mieszkańcy wyspy są bardzo mili i przyjaźnie nastawienie do turystów, żyją jednak w swoim, dość spokojnym tempie, co przeciętnego Europejczyka może zupełnie niepotrzebnie irytować, warto jednak to uszanować i samemu nieco „zwolnić” aby rozładować stres i prawdziwie wypocząć. No i na koniec sprawa najważniejsza, przebywając na Fuerteventurze nie można pozwolić sobie na nie zobaczenie kozy (może przynieść to pecha), takiej dzikiej, wolno żyjącej… podobno na wyspie jest ich więcej niż ludzi.
ZGŁOŚ UWAGI DO STRONY