Ocena klientów na podstawie 13 opinii

Lokalizacja: 4,2
Pokój: 3,1
Posiłki: 4,2
Basen: 4,1
Czystość: 4,3
Obsługa: 3,8
Średnia ocena 3.9

53% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
par
Mocne strony:
czystość, posiłki
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • par
  • ceniących spokój i ciszę
  • rodzin z dziećmi poniżej 5 roku życia
  • singli
  • miłośników życia nocnego

Opinie Klientów (13)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią!
  • 4.5
    maj 2019

    Dla wielbicieli widoczków

    W tym hotelu widok to największy plus!!!
    Bardzo fajne baseny - także w pokojach! Nam się poszczęściło - bo w zwiazku z awaria przeniesli nas ze standarodwego pokoju do takiego z wlasnym basenem!!! Trzeba sie przygotowac, ze jest tu sporo schodow i czasem trzeba sie nachodzic (np. na silownie albo
    kort) .
    Samo jedzenie jest okej - nie mielismy zastrzezen. Obsługa rezydentki (lecielismy z Coral Trawel) bardzo dobra - na każde pytanie umiała odpowiedzieć i pomogła ze zmiana pokoju!
    Hotel jest nieco na uboczu, ale dzieki temu jest cicho.
    Hotel ma wydzielona czesc plazy (jakies 100m od budynku) i tam lezaki sa w cenie.
    Milo zakoczylismy sie tym, ze mielismy jeden masaz w cenie - wystarczylo sie umowic na godzine.
  • 3.0
    lipiec 2013

    słabo ale OK

    słaby pokój (nie ma nic wspólnego z katalogiem Itaki), czysty, codziennie sprzątany, klimatyzacja indywidualna, łazienka OK, brak gniazdka, dostaliśmy przedłużacz, by podłączyć szczoteczkę czy golarkę. ładna lokalizacja (nie naszego pokoju 834-837 - na tyłach i na samej górze, sąiaduje z budynkiem zaplecza
    i kwaterami pracowników), dodatkowo nasza lokalizacja oznacza uciążliwy hałas wiatru. hotel i kompleks pokoi są na stromym zboczu, co oznacza wspinaczkę i schody (winda tylko w budynku głównym, dojeżdża do 4-go piętra dalej radźcie sobie sami). wyżywienie dobre, monotonne śniadania. oferta all inclusive słaba - np nie ma wody butelkowanej. internet za darmo tylko w katalogu itaki. dość daleko do plaży publicznej, leżaki za opłatą. dużo miejsca przy basenach, zawsze wolne leżaki. w barach napiwki czynią obsługę miłą. ogólnie to najgorszy z hoteli, w których byliśmy, ale to nie przeszkodziło nam w bardzo udanych wakacjach.
  • 4.0
    sierpień 2012

    Hotel, na którym nie znajdziesz jego nazwy...

    Ogólnie: W naszą podróż życia pojechaliśmy z Grecos Holiday. Nie do końca byliśmy przekonani o 100% trafności wyboru, szczególnie po lekturze opinii na portalach tematycznych, ale zapewnienia rezydenta przekazane przez obsługę biura podróży bardziej oddawały rzeczywistość, niż niejednokrotnie bezzasadne
    narzekania wczasowiczów. Biuro jak najbardziej wywiązało się ze wszystkich sprzedanych nam obietnic i mimo tego, że przed samym wyjazdem żartowaliśmy sobie, że nie wiadomo czy już nasze pokoje wybudowali już, to na miejscu byliśmy mile zaskoczeni. Przede wszystkim - hotel nie nazywa się Ariadne Beach, tylko Ariadne Resort. Jest częścią firmy Miramare (ich flagowy hotel jest położony wyżej na wzgórzu i dla nich, nasz hotel nazwany był Ariadne Village...). Hotel jest rozległym kompleksem domków (stąd nazwa "Resort"). Kompleks ten składa się z części "starej" i "nowej". Obie usytuowane piętrowo na przeciwległych wzgórzach. Trzeba się bardzo nachodzić po stromych schodach lub - w nowej części - skorzystać z niesamowicie stromego podjazdu. Dokładnie po środku kompleksu znajdował się mały basen, a w głębi był duzy basen wraz z centrum fitness i kids club'em. Obok basenów znajdowały się darmowe leżaki z parasolami. W dużej ilości. My mieszkaliśmy w części nowej i na niej się skupimy. Były to pokoje "superior". W jednym "bungalow" znajdowały się cztery takie pokoje (odsyłam do naszych zdjęć). Pokoje przestronne, ale wyposażone bez szczególnego polotu, np., LCD wisiał na ścianie naprzeciwko obrazu, a nie łóżka... Było czysto, aczkolwiek my znaleźliśmy plamy na narzucie łóżka. Łóżko były łączone, ale specyficzne greckie poczucie humoru objawiło się tym, iż oba łóżka były na kółkach! Co prawda każdą porażkę da się przekuć w sukces i raczej się tym bawiliśmy aniżeli narzekaliśmy. ;) Rozmazane smugi na lustrze, szklanej przegrodzie przy wannie, a nawet drzwiach wejściowych, stały się dla nas przykrym standardem. W opcji all-inclusive (co ważne - opcja grecka) mieliśmy zapewnione śniadanie, lunch i kolację oraz przekąski pomiędzy posiłkami. Napoje oczywiście też. Raz jeszcze wspomnę tu o opcji greckiej, czyli tak naprawdę przekąski to zwykle dwa rodzaje ciasta, paluszki rybne, lub inne suche ciasteczka. Ten "snack bar" stawał się coraz skromniejszy z każdym następnym dniem, aż do całkowitego braku przekąsek w dniu wyjazdu. Bar, gdzie dostępne były drinki, otwarty był "cały dzień", a dokładniej od godz. 11 do 23. ALE np. kawa i herbata były serwowane wyłącznie do godz. 18. Do tego zdarzał się kłopot w uzyskaniu drinka w większym niż standardowym, dopuszczonym przez barmana, plastikowym kubeczku. Goście to głównie Czesi, Polacy i Rosjanie. W tej kolejności. Poza tym zdarzali się również Niemcy i Anglicy. Położenie... We wszelkich prospektach była mowa o plaży około 300 metrów od Hotelu. Mijają się z prawdą. Z naszego pokoju mieliśmy tych metrów jakieś 50, natomiast to co zastaliśmy nad morzem, można tylko "technicznie" nazwać plażą, ponieważ stanowi ją kawałek piaszczysto-kamienistego lądu o całkowitej długości około 30-40 metrów i szerokości max 6 metrów... tak wygląda "grecka prawda". Rekompensuje ją natomiast w 150% widok jakim można się raczyć podczas spożywania posiłków w restauracji, albo sącząc leniwie drinka. Magiczne wręcz połączenie nieskazitelnie czystej, morskiej wody z górami, cypelkami i kamieniami o które malowniczo rozbijają się fale na początku zapierają dech w piersi. Co do plaży, to w pobliżu hotelu znajdują się dwie plaże z prawdziwego zdarzenia. Jedna w centrum Agios Nikolaos - około 10 minut spokojnym spacerkiem, a druga w stronę hotelu Miramamare, tylko wzdłuż wybrzeża morskiego (jakieś 15-20 minut drogi). My korzystaliśmy z tej drugiej (Almiros) i byliśmy zachwyceni. Jest to ogromna, piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do morza. Po odejściu od brzegu na jakieś 60 metrów, woda nadal była lekko powyżej pasa. Sklepów różnej maści jest wokół mnóstwo, od spożywczych, przez apteki, aż po centrum z chińszczyzną. Co dla nas stało się istotne, większość antybiotyków można tutaj kupić bez recepty. :) Około 10 minut spacerkiem od hotelu znajduje się centrum Agios Nicolaos z jeziorkiem słodkowodnym, będącym jedną z atrakcji turystycznych oraz ciekawą architekturą i kolorową zabudową w pobliżu portu. Warto korzystać z wycieczek fakultatywnych, szczególnie dlatego, iż są po polsku. Te kupowane samodzielnie zwykle są w językach obcych. Jeżeli chcesz poznać Kretę, a nie tylko ją obejrzeć, to warto korzystać z przewodników rezydentów - dbają o to by było ciekawie, a temat był omówiony kompleksowo, a nawet czasami z dawką (może zbyt greckiego) humoru. Obsługa: Porażką okazała się obsługa pokoi - lustra, szyba przy wannie i drzwi wejściowe były najwyraźniej myte brudną, o ile nie tą samą, szmatą. Napiwki nic nie zmieniły. Nie mogliśmy również zrozumieć schematu wymiany ręczników na nowe, gdyż wyraźne, europejskie znaki, takie jak ręcznik na podłodze, nie zasugerowały paniom sprzątającym potrzeby wymiany ręczników. Podobnie było również z pościelą. Zupełnie inaczej było z recepcją. Pani Theodora była miła, uprzejma, profesjonalna, a na dodatek pomocna. Pomogła nam w załatwieniu małego "spięcia" z firmą, od której wypożyczaliśmy samochód. Jednak załatwienie sprawy w języku autochtonów miało wymiernie lepsze efekty, aniżeli próba zrozumienia ich wersji języka angielskiego. ;) Obsługa baru na dole była również godna uwagi. Szczególnie zmiana, na której była pani barmanka, a nie pan barman. Pani była wesoła, miła, uprzejma i - co okazało się bardzo ważne - elastyczna. Udało nam się zdobyć napoje w kubkach większych niż standardowe. ;) Obsługa restauracji podczas posiłków robiła wrażenie. Szczególnie łysy kelner o włoskim typie urody. Wykazywał się zaangażowaniem, potrafił porozumieć się z obcokrajowcami w ich języku (z przewagą języka gestów) i zawsze był w pobliżu, kiedy był potrzebny. Wszyscy w zasadzie znali język angielski w sposób niezbędny do podstawowej komunikacji. Umożliwiło to, przykładowo, skuteczne zgłoszenie awarii ciepłej wody. Została ona usunięta w przeciągu kilku godzin, a my zostaliśmy uprzejmie przeproszeni za niedogodności. Kuchnia: Posiłki serwowane były w głównej restauracji Ariadne, lecz była możliwość korzystania z kuchni lepszego w standardzie hotelu Miramare (np. wczesne śniadanie, gdy jechaliśmy np. o 7 rano na wycieczkę. Do tego przewidziany był jeszcze tzw. "lunchbox", czyli reklamówka z kanapką z indykiem i serem, brzoskwinią, soczkiem pomarańczowym i 0,5 l wody). Zdziwiło mnie natomiast, jak na jednej z wycieczek, rezydent powiedział iż w Ariadne mają bardzo dobre jedzenie i często chodzi tam jeść. Osobiście tylko kilka rzeczy było jadalnych dla mnie, ale jestem osobą bardzo wybredną, jeżeli chodzi o jedzenie. Żona była zadowolona, podobnie jak i większość gości, więc chyba było OK. Słowa rezydenta okazały się prawdziwe, po tym, jak zamówiliśmy wczesne śniadanie w Miramare... Denerwujące były natomiast "mikroszklaneczki", do których zmuszeni byliśmy nalewać sobie soki i inne napoje. Dosłownie, toczyły się wyścigi do kufli na piwo i większych szklanek przy lunchu i kolacji. Restauracje zawsze były czyste, nie czuć było zapachów z kuchni, kelnerzy jak i kucharze dbali o to, aby nie zabrakło potraw, zarówno tych ciepłych jak i zimnych. Czystość sali była wzorowa. Po każdym gościu stoliki i nakrycia były dokładnie i szybko sprzątane. Wolne stoliki miały zawsze ułożoną czystą zastawę - wyjątkiem były wietrzne dni, wtedy kelnerzy przychodzili i pytali się siedzących przy stoliku, ile osób będzie jadło i przynosili komplet czystych i ostrych sztućców. Jako napoje dodatkowo było serwowane lokalne piwo oraz lokalne wina - białe i czerwone. Warto wspomnieć o tym, iż śniadanie zawsze wyglądało tak samo i były zawsze takie same potrawy. O ile lunch i obiad były zróżnicowane, to śniadanie było monotonne. Można to poniekąd zrozumieć, gdyż ponoć Grecy na pierwszy posiłek spożywają w najlepszym wypadku szklankę oliwy z oliwek, lub po prostu kawę i papierosa... ;) Kuchnia była typowo grecka, do tego stopnia, iż nawet potrawy dobrze znane, takie jak filet rybny, czy sztuki mięsa, były przyprawione na sposób grecki i smak różnił się nieco od tego domowego. Jest to natomiast raj dla wielbicieli sera feta - jest on praktycznie wszędzie... cud, że soku z niego nie podawali... ;) Jako goście w opcji all-inclusive nie przejmowaliśmy się ilością jedzenia i picia, natomiast na dystrybutorach były wywieszone cenniki napoi i tak za 100 ml soku trzeba było zapłacić 2,35 EUR... Natomiast była promocja na greckie frappe w barze na dole. Jedyne 1,90 EUR... Wolałem darmową Tequilla sunrise! Dodatkowe atrakcje hotelu: Nie korzystaliśmy z oferowanych przez hotel pomieszczeń sportowych. Ponoć była siłownia, z której można było korzystać, ale "na własne ryzyko". Brzmi śmiesznie, a są to słowa rezydentki, której chodziło tylko o to, że nie ma na tej siłowni trenera. Na terenie hotelu znajdowały się dwa baseny - mniejszy i większy. Na mniejszym nie udało mi się zaobserwować, by wszystkie leżaki były zajęte na raz, więc miejsca było wystarczająco. Na większym gościliśmy w sumie dwa razy i to wieczorem - prowadzone tam były animacje dla dzieci. Głównie czeskich. Przy większym basenie był "pool bar". Pani tam była średnio kontaktowa i wykonywała swoją pracę z widocznym przymusem. Przy basenie codziennie było wesoło od godziny 21:30 do około 23:00, aczkolwiek przy zamkniętym balkonie i włączonej (cichej!) klimatyzacji, nie przeszkadzało to w odpoczynku. Baseny były codziennie czyszczone, czego efektem była krystalicznie czyta woda. Minusem były godziny ich otwarcia - od 9:00 do 19:00 codziennie. Przed i po baseny były czyszczone i chlorowane. Z tego co mówiła pani rezydent, można było korzystać ze SPA i innych przybytków w hotelu Miramare - nie sprawdziliśmy tego. Skandalem, jak dla mnie, był dostęp do internetu, a dokłądnie jego cena. Nie wierząc ulotkom, poszedłem się zapytać do recepcji. Koszt dostepu do internetu do 5 EUR za GODZINĘ! Lub w wersji bardziej ekonomicznej (?!) 30 EURO za 12 godzin... aż tak nie jestem uzależniony. ;) Pokoje: W pokoju typu superior wszystko wygląda na nowe i nie nosi wyraźnych śladów zużycia. mała uwaga - od szaf odpadają niedokręcone gałki. W łazience słychać sąsiadów biorących prysznic, lub uskuteczniających ożywioną rozmowę. Pokój był bardzo przestronny. Osobiście podobała mi się ściana szaf i ukryta w niej malutka lodówka z zamrażalnikiem. Toaletka miała duże lustro, więc Pani Żona była zadowolona. Przy łóżkach znajdowały się szafeczki nocne z lampkami oraz kontakty z włącznikami głównego światła w pokoju. Minusem był LCD powieszony zaraz koło balkony, zamiast w pobliżu łóżek. Mało kanałów i wszystkie śnieżyły. Znaleźliśmy TV Polonia. Pokój zawsze czysty i świeży (no prawie, ale o tym było już wcześniej). Podobnie i balkon. metalowe krzesełka i stolik nie są odporne na czynniki atmosferyczne. Żonie udało się pobrudzić strój kąpielowy rdzą ze stolika. Można bez problemu zostawiać ręczniki na cały dzień na balkonie. Nie znikają, no chyba, że jest bardzo porywisty wiatr. Wtedy posłusznie lądują pod drzwiami balkonu. Klimatyzacja i lodówka są wliczone w cenę pokoju. Za sejf trzeba dodatkowo zapłacić. Kosmetyki zostawione na początku tygodnia w łazience przez obsługę pokoju, mają wystarczyć do końca tygodnia (albo nawet pobytu), ponieważ nie są uzupełniane. W pokoju są dwa telefony - jeden przy łóżku, drugi w łazience. Obydwa działają. Klimatyzacja ma mnóstwo ustawień, aczkolwiek wydaje się nieco mało wydajna. Materace na łózkach są mało wygodne, a same łózka są na kółkach, więc się rozjeżdżają i bardzo łatwo jest je niechcący przesunąć. Porady: 1. Antybiotyki w większości są sprzedawane BEZ recepty. Trzeba mieć tylko przy sobie opakowanie, na którym jest napisana nazwa łacińska, a nie handlowa - bo ta może się nieco różnić miedzy krajami. 2. Warto odwiedzać kawiarenki w centrum. Przy zamówieniu drinka jest tam darmowy dostęp do internetu. Można również stanąć "na wydrę", w pobliżu i próbowac prostych haseł takich jak "123456789" (Puerto Bar), czy "151515151515" (Bridge Cafe). Są też sieci otwarte (bez haseł), ale o te trudniej. 3. Apteki czynne są od 9-14 i później od 17-21 (chyba). Jest siesta, więc stąd luki... 4. Wycieczki z Grecosa z przewodnikami miały dużo obocznych atrakcji. Polecam. Warto jednak wziąć sprawy w swoje ręce, wynająć auto, kupić w Polsce przewodnik i zwiedzić wyspę we własnym tempie i zakresie. Można się wtedy zatrzymać praktycznie wszędzie i podziwiać piękne widoki. Gdy wybieramy się na zwiedzanie ruin, naprawdę warto wynająć przewodnika (przeważnie tylko język angielski, niemiecki, francuski, rosyjski), gdyż w przeciwnym razie oglądać będziemy tylko sterty kamieni bardziej lub mniej poukładanych. ;) 5. Koniecznie trzeba przygotować się na grecką interpretację przepisów drogowych i bezpieczeństwa na drodze. "Podwójna ciągła" jest tylko sugestią. Podobnie jak zakaz wyprzedzania na zakręcie i pod górkę. Nawet gdy występują te wszystkie rzeczy na raz... 6. Samochód polecam z silnikiem większym niż 1,2 litra pojemności. Mniejsze po prostu nie chcą jechać pod górkę (a jest ich tu przeważająca ilość), albo strajkują i się przegrzewają (sam tego doświadczyłem). 7. Uważać na zaparkowane w DOWOLNYM miejscu samochody i skutery. Światła awaryjne umożliwiają zatrzymanie się i postój WSZĘDZIE. 8. Autobus ma zawsze pierwszeństwo, szczególnie jak natkniesz się na niego zjeżdżającego ze stromej, bardzo wąskiej uliczki. Będziesz musiał uciekać. Gdziekolwiek. Pamiętaj - pobocze (nawet z ciągłą linią) jest pasem ruchu dla wolniej jadących pojazdów! 9. Piesi nie mają pierwszeństwa. Nigdy i nikomu go nie ustępuj - w przeciwnym wypadku stwarzasz zagrożenie na drodze, o czym poinformują cię klaksony samochodów za tobą i tych, którzy w furii cie mijają. 10. Jeżeli się zatrzymasz znaczy, że ustępujesz pierwszeństwa. Auta natychmiast zajadą ci drogę. Wszystkie. 11. Nie warto spieszyć się na początek śniadania, lunchu i kolacji. Są wtedy największe kolejki, a ponieważ jedzenie jest uzupełniane na bieżąco i zawsze świeże i ciepłe, warto odczekać te 40 minut. 12. Lepsze drinki i obsługa, są przy barze przy recepcji. 13. Tequilla Sunrise - polecam! 14. Zapomniałbym - FOTORADARY nie działają! Nikt się nimi nie przejmuje. 15. Auto wynajmij z całkowitym ubezpieczeniem pokrywającym WSZYSTKO. Na tym nie oszczędzisz. Nie warto. 16. 2 EUR napiwku dla obsługi pokoju, to za mało. My przestaliśmy dawać w ogóle! 17. Pokoje superior mają dużo skomplikowanej elektroniki. Plastikowy breloczek wsadź do podświetlonego na czerwono uchwytu koło drzwi. Włączy się prąd, klima, itd. Po otwarciu balkonu wyłącza się klimatyzacja. 18. W naszym pokoju wybijała kratka ściekowa w podłodze przy gwałtownym spuszczaniu wody z wanny i tylko wtedy. Wodę nalezy spuszczać w umiarkowanym tempie, jeżeli nie chcesz mieć potopu w łazience. 19. Słonce pod koniec sierpnia nie jest takie groźne. 30 stopni w dzień i około 27 w nocy. Krem z filtrem 30 jest za mocny, jeżeli chcesz przywieźć choć trochę opalenizny, a nie spędzasz 8 godzin codziennie na plaży.
  • 4.0
    lipiec 2012

    Cudowne wakacje :) Przepiękne widoki!

    W hotelu spędziliśmy niezapomniany tydzień:) Podróżowaliśmy z ITAKI. Jednym z minusów był dość późny przyjazd do hotelu ( praktycznie nad samym ranem:/). I dość długi czas przejazdu z lotniska do hotelu ze względu na to, że po kolei musieliśmy odstawić innych wczasowiczów do swoich hoteli a nasz położony
    był najdalej. Obiekt PRZEPIĘKNIE położony z widokiem na zatokę Mirabello i Agios Nikolaos:) Zarezerwowany mieliśmy pokój z widokiem na morze a otrzymaliśmy pokój w części kaskadowej ( blisko basenu) za to z częściowym widokiem na morze ( widok przysłaniały nam mury budynku i drzewo) ale z lewej strony widoczne było miasteczko Agios Nikolaos więc nie tak źle:) Co do standardu pokoju nie dałabym 4*. Pokój sprzątany codziennie, czysto. Jedzenie jak dla mnie i mojego mężą - WYŚMIENITE, każdy coś znajdzie dla siebie. Codziennie świeże owoce, sałatki i grecka kuchnia oraz lokalne wina:) Dodam, że korzystaliśmy z All inclusive. Baseny ok jak się komuś nie chce iść na zatłoczoną plażę:) I bardo miły pan w barze przy basenie. W hotelu przeważają Rosjanie, Francuzi, Włosi. Wakacje jak najbardziej udane mimo małych niedociągnięć:) POLECAMY :)
  • 3.0
    maj 2012

    Czeski FILM

    Jeżeli kupicie wycieczkę w Travel planet do hotelu Ariadne Beach to traficie do miramare bo hotel ariadne jest nadal w budowie która szybko się nie skończy. Żeby było jeszcze zabawniej informacje w tym zdjęcia na stonie travel dotyczą hotelu o tej samej nazwie tyle tylko że położonego w Malia!!! pojechałem
    obejrzeć też nie polecam w sezonie nie ma innej do drogi do spacerowania poza wąską ruchliwa drogą.Hotel na 3* PIERWSZY POKÓJ KTÓRY DOSTALIŚMY OD STRONY WSCHODNIEJ Z WIDOKIEM NA BUDOWĘ HAŁAS OD 7.00 .Po dopłacie 150 euro dostaliśmy pokoje powyżej numeru 700 okna na południe w maju to dobry wybór nie trzeba używać klimatyzacji.Te pokoje w większości posiadają mały indywidulany basen.Niektóre osoby Piękne widoki z tarasów hotelu plaża amylos ok.Wieczór kreteński z firmy grecos-drogos 40 euro od osoby rosjanie i niemcy podobny wieczór mieli w cenie 15 euro.rezydentka beznadziejna nic nie może doskonale wychodzi jej obrona dobrego imienia własnej firmy ale ro akurat rozumiem.Dodam że podróż organizowana przez Grecos trzymała nas w napięciu miedzy lądowania oraz kilkakrotnie zmiany terminów lotów .Posiłki dość smaczne jak w hotelu średnio urozmaicone.Obsługa strasznie nerwowa przy obłożeniu 20% co będzie w sezonie strach się bać początkowo kłopoty z otrzymaniem kawy i herbaty All inclusive w tym hotelu w maju to iluzja bardzo niskiej jakości trunki zwłaszcza czerwone wino.Pokoje niewielkie codziennie sprzątane te nowsze o dobrym standardzie w miarę czyste .Niektórzy polecają ten hotel dla dzieci ?.zero animacji schody windy niezła gimnastyka zwłaszcza z wózkiem. Droga do miasta dość stresująca( brak chodnika)basen duży czysty niepodgrzewany.miejscowość bardzo ciekawa jest gdzie pospacerować.Z wycieczek nie korzystaliśmy.Pomimo wysokiej ceny paliwa warto wynająć auto i zwiedzić kilka rzeczy.Wycieczki z grecos-drogos i męczące góry i autokar zbierający turystów z innych hoteli a drogi baardzo wąskie wydają się mało atrakcyjne-ale jak ktoś lubi a nie prowadzi to polecam.
  • 4.0
    lipiec 2011

    Dobry dla zakochanych

    Hotel przepięknie położony. Obsługa restauracji beznadziejna i raczej pozostawia wiele do życzenia. W posiłku znalazłem wielkiego robala , fakt ten zgłosiłem kierownikowi restauracji, który raczej się zbytnio tym nie przejął. (miałem podobną sytuację w hotelu Gołębiewski i dano mi rabat na pobyt 20%
    ) . Tu nawet nie zaproponowano butelki wina. Przy obiedzie doproszenie się o coś do picia graniczy z cudem . Jednak dużo nadrabia obsługa w barze pod restauracją. Pracuje tam przemiła polka , która chętnie pomaga i udziela wielu fajnych informacji na temat okolicy. Co do porządku to naprawdę trzeba powiedzieć ,że jest wyjątkowo schludnie. Kolejnym niesmakiem jest to iż zapłaciłem za pokój z widokiem na morze ,a dostałem na plac budowy z koparkami. Tu szacun dla Itaki za to ,że nie dbają o klienta. Skasować potrafią ,ale w Hotelu już nikt nie wie o tej dopłacie.
  • 4.0
    lipiec 2011

    urokliwe miejsce

    chętnie wróciłbym tam jeszcze raz, szczególnie dla tego widoku na morze i góry, który rozpościerał się zarówno z okna naszego pokoju jak i restauracji, hotel jest ogromny i stanowi swoiste miasteczko na wzgórzu, ale dzięki temu, że różne jego części są porozrzucane to jego ogrom nie przytłacza, hotel
    jest położony na uboczu, ale do miasta jest ok 15 min spacerkiem, plaża hotelowa jest wąska i kamienista, ale 5 min dalej znajduje się publiczna piaszczysta plaża, którą polecam jedzenie w hotelu jest dobre i urozmaicone, jedynie obsługi w restauracji jest zbyt mało i czasami długo czeka się na uprzątniecie stolika lub podanie napojów, co do pokojów to nie są to pokoje na 4 gwiazdki, ale są czyste i na bieżąco sprzątane polecam ten hotel mimo, że bez zniżek lub oferty last minut cena wydaje mi się odrobinę wygórowana
  • 3.0
    wrzesień 2009

    Hotel Miramare

    Ogólnie: Hotel sam w sobie bardzo ładny ale pokoje, w których kwateruje się polaków to bungalowy , nazywa się to Miramare Village.
  • 2.0
    wrzesień 2009

    cicho i spokojnie, zero imprezy

    Ogólnie: jedyny problem w tym ze to co jest oferowane nie jest adekwatne do ceny. 15-20% taniej zrobilo by ten hotel rewelacja godna polecenia, a tak to jest to jedna z tysiecy normalnych ofert. nie ze tragedia ale rewelacji zero.
    Jakość/cena: super jedzenie, pokoje
    o klase nizej niz sa przedstawiane. tak naprawde to superior to sa 4 gwiazdki, a wioska z bocznym widokiem na morze [obecnie na wprost jest budowa] to sa 3 gwiazdki. dla mnie ok naprawde wystarcza, ale nie za ta cene
    Infrastruktura: silownia bardzo ok jak na hotel. 3 bary, naprawde sporo miejsca przy srodkowym do wspolnego spedzania czasu, ale jest 1 problem. majac all in nie tyle ze nie mozna w cenie pic np smirnoffa bo to oczywiste, ale dostepny ma sie jedynie 1 bar na samym dole do ktorego trzeba zjechac winda i potem jeszcze 100metrow stromo w dół, o czym w katalogu ani slowa. a jak nie pasuje to wyskakuj z forsy. czemu nie moge sie napic tego samego piwa we wszystkich barach to nie rozumiem. po prostu chamstwo skrajne. jak dla mnie to calkowicie dyskwalifikuje ten hotel
    Pokoje: jak dla mnie calkowicie ok, no moze tarasy mogly by byc wieksze bo sa dla 2 osob, ale dla 4 jakby wpadli znajomi to juz nie, lecz od tego sa bary, wiec zero problemu. niestety nie za ta cene. place za 4 gw a dostaje 3. to nie fair.
    Posiłki: super
    Basen: baseny same w sobie ok. 2 male o glebokosci 0,8-3,0m. a ten na samej gorze duzy bardzo fajny, do tego przy nim obok dla dzieci o gleb 0,7m. widok przepiekny. tylko ze piwo przy nim nie dostepne
    Czystość i obsługa: bez zastrzezen
    Lokalizacja: troche pod gore co dla kogos moze byc problemem, widoki ok. cicho spokojnie. dla ludzi starszych i z dziecmi, ogolnie dla tych chcacych spokojnie wypoczac ok, dla szukajacych rozrywek nocnych nuda, dramat.
  • wrzesień 2009

    koszmar!!!!

    Ogólnie: jedna wielka pomylka, nie wiem skad hotel ma 4 gwiazdki, ogromne rozczarowanie,rzeczywstosc ma sie daleko od zdjec na ich stronie, wersja standard okazuje sie co najwyzej hotelem 2gwiazdkowym a o all inclusive radze zapomniec....bar ostria to barak znajdujacy sie juz nawet poza
    terenem hotelu
    Jakość/cena: zaplacilam 2490 za opcje all inclusive na 7 dni w hotelu 4gwiazdkowym.... po tym jak usilowano mnie zakwaterowac w slumsach psotanowilam doplacic 70euro i spedzic urlop w miare godnie... to nie moje urojenia...kazdy mowil to samo, a bylo nas Polakow w w tym czasie ok 20 osob, sama rezydentka Grecosa przyznala sie do cytuje "juz chyba 100 reklamacji" , a recepcjonista ktory mi wydal klucze do nowego pokoju i przyjal doplate powiedzial ze wiekszosc klientow Grecosa ma ten sam problem co ja i te 70euro ti specjalna dla nas oferta....wzruszylam sie....
    Infrastruktura: schodow bardzo duzo, na dodatek storme, odradzam hotel rodzicom z malymi dziecmi lub osobom majacym problemy z poruszaniem sie, widoki cudne z najwyzszych pokoi hotelu( czyli tylko wersja superior-za doplata) na plazy ok 200m od hotelu banan, jetski i rowerki wodne, plaza ladna , piaszczysta, oplata za 2 lezaki z parasolem 7euro za dzien
    Pokoje: jedynie wersja superior nadaje sie do zakwalifikowania jako 4 gwiazdki, reszta to bunkry z widokiem na plac budowy.... boczny widok na plaze???? trzeba sie dobrze wychylic... panie sprzatajace sa ok, same wykazuja inicjatywe, gdy braknie poduszki donosza, to samo z recznikami, napradwe mile
    Lokalizacja: 3 baseny, jeden kolo bunkrow wiec uroczy widok na plac budowy go dyskwalifikuje pozostale 2 maja fajan lokalizacje, sa jakby na tarasach na rozncyh wysokosciach, piekny widok na zatoke i miasteczko
ZGŁOŚ UWAGI DO STRONY