Blue Sea Puerto Resort

Ocena klientów na podstawie 36 opinii

Lokalizacja: 4,1
Pokój: 4,2
Posiłki: 4,3
Basen: 3,9
Czystość: 4,5
Obsługa: 4,7
Średnia ocena 4.3

88% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
par
Mocne strony:
obsługa, czystość
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • par
  • rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia
  • aktywnych
  • seniorów
  • ceniących spokój i ciszę

Opinie Klientów (36)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią! Dodaj opinię
  • 3.8
    (listopad 2016)

    ciekawa wyspa z wieloma atrakcjami

    hotel nie najmłodszy, jedzenie i obsługa ok, jednak oblegany przez wszędobylskie mrówki, nawet zmiana pokoju z parteru na piąte piętro nie pomogła, prawdopodobnie są to Faraonki, po powrocie do domu konieczna kwarantanna bagażu !
  • 4.2
    (wrzesień 2016)

    Udane wakacje!

    Trochę się nastawiłam, że na Kanarach będzie wypas i oprócz tego dostałam informację, że jest to najlepszy hotel w okolicy i do tego czterogwiazdkowy, więc byłam początkowo trochę rozczarowana z tego co zastaliśmy na miejscu..
    Hotel położony w pobliżu sklepów i restauracji ale dość daleko od oceanu,
    trzeba było iść po schodkach na dół. Wprawdzie jeździł bus hotelowy, ale nie na samą plażę tylko kawałek dalej i jeździł raz na godzinę więc ciężko było na niego trafić.
    Basen dużo mniejszy niż wydaje się na zdjęciach, woda zimna, ale to jest spowodowane chłodnymi porankami i wieczorami, więc nie ma się kiedy nagrzać.
    Spa to nieporozumienie: basen zamknięty, w jacuzzi brudna woda, w saunie zimno. Lepiej nie korzystać. Za to można sobie bezpłatnie pograć w tenisa ziemnego i stołowego.
    Hotel bardzo czysty, pokoje duże, z widokiem zarówno na wulkan jak i ocean, sprzątane bardzo dokładnie każdego dnia, sam pokój urządzony raczej w starym stylu, ale zadbany, klimatyzacja działa w sam raz.
    Posiłki średnie: najlepszy wybór był na kolację, dużo ryb, owoców moża, na śniadanie i lunch gorzej, chyba, że ktoś lubi angielskie śniadania w stylu jajka, tosty, kiełbaski, fasolka to ok.
    Dodatkowo duży wybór deserów i owoców. Nigdy nie wyszliśmy głodni.
    Obsługa bardzo miła, nawet jeden recepcjonista i kelnerka z Polski :)
    Drinki z all inclusive trzeba było sobie robić samemu, generalnie nie mam nic przeciwko, ale byłam przyzwyczajona, że dostawałam gotowego drinka na wakacjach. Może dla facetów to plus bo można zrobić sobie drinka wg własnego uznania i pić do woli.
    Bar przy basenie nie liczył się do All Inclusive co mnie bardzo zaskoczyło, tam drinki były tylko płatne.
    Między posiłkami brakowało trochę przekąsek.
    Ogólnie wakacje uważam za udane. Na Teneryfie jest dużo fajnych miejsc do zobaczenia i spędzania czasu więc warto zastanowić się czy opcja HB by nie wystarczyła, bo nie ma kiedy korzystać z lunchu a alkohol można kupić w sklepie w cenie podobnej jak w Polsce.
    Bardzo jestem zadowolona z opieki rezydenta Itaki oraz polskiego przewodnika na wycieczce fakultatywnej na Teide. Naprawdę dziewczyny miały dużą wiedzę i z chęcią ją przekazywały. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby rezydent na spotkaniu organizacyjnym dał tyle cennych informacji.
    Polecam!
  • 4.8
    (wrzesień 2016)

    Super miejsce - napewno tam wrócimy! :)

    Hotel był fajnie zlokalizowany i całkiem dobrze wyglądał. Nie są to marmury i puchowe kołdry ale kto by się tym przejmował. Najważniejsze było to, że jedzenie było pyszne i baseny oraz otoczenie hotelu było czyste :) Polecamy w 100% !!!
  • 4.7
    (lipiec 2016)

    Super hotel

    Hotel czysty codziennie sprzątane pokoje, jedzenie pyszne różnorodne, blisko plaży i miasta
  • 4.8
    (lipiec 2016)

    Bardzo mile wspomnienia z pobytu na Teneryfie !

    Hotel Blue Sea Puerto Resort sklada sie z 3 obiektow - budynki Canarife i Bonanza sa polozone po jednej stronie ulicy i polaczone strefa basenowa, Interpalace natomiast znajduje sie dokladnie po przeciwnej stronie ulicy. My bylismy zakwaterowani w budynku Canarife. Kupujac wycieczke od Touroperatora
    do hotelu Blue Sea Puerto Resort mozna otrzymac miejsce takze w budynku Bonanza - na Interpalace sa osobne oferty.

    Sam hotel utrzymany jest w klasycznym ale bardzo zadbanym stylu. Jezeli ktos lubi klasyczne meble, zegary scienne z wahadlem oraz "dworkowe" wykonczenie wnetrza bedzie zachwycony. Nam taki styl sie bardzo podobal. Dla malkontentow - wszystkie pomieszczenia uzytkowe, takie jak toalety, bary czy restauracje maja jedynie akcenty "klasyczne" - meble, armatura, podlogi sa nowiutkie.

    Budynki sa spore i maja bardzo duzo pokoi. Cala infrastruktrura hotelowa zajmuje sporo miejsca.

    Za czystosc hotel moze posluzyc za wzor - pokoje sprzatane bardzo dokladnie, takze pozostala czesc hotelu, w tym basen i jego otoczenie. Obsluga kelnerska wzorowa - ciagle gdzies chodzili, nosili, sprzatali, dokladali. Ani na chwile zaden z nich sie nie zatrzymywal, by podeprzec sciane. Czystosc w barach, takze tych na basenie, perfekcyjna.

    Hotel oferuje wyzywienie All Inclusive (z ktorego korzystalismy) oraz HB (sniadania, obiadokolacje, platne napoje).

    Wsrod gosci sporo Polakow, do tego Brytyjczykow, Hiszpanow, troche Niemcow. Wiek mysle pol na pol - troche osob okolo 30 lat, troche dojrzalych (okolo 60 lat). Zaakcentowalem sprzatanie, bo utrzymac czystosc przy tym, co wyprawiaja obywatele z Wysp to zadanie karkolomne (strzepywanie popiolu i gaszenie papierosow na kafelkach przy basenie czy robienie chlewu na stolach to byl standard w ich wykonaniu...)

    Położenie

    Hotel polozony jest na koncu - lub jak kto woli na poczatku - miejscowosci Puerto de la Cruz. Polozona jest ona na polnocnym zachodzie wyspy, okolo 100 km od lotniska. Transfer do hotelu zajmuje niewiele czasu, bo autostrada TF-1 jedzie sie naprawde szybko. Przy ulicy Calle Acevino jest mala promenada - sklep spozywczy, z pamiatkami, bufety, bary.

    Aby dostac sie do plazy, nalezy zejsc po ~237 stopniach a potem jakies 300 m w linii prostej. Spacer moze zastapic bus hotelowy, ktory kursuje od godziny 9:20, srednio co godzine, do centrum handlowego Martianez, znajdujacego sie u podnoza schodow :) Potem maly spacer i jestesmy na plazy. Niestety nie jest ona zbyt ladna - jest gruboziarnista, kamienista, nie posiada serwisu plazowego. Milosnicy plazowania beda musieli przespacerowac sie przez cala miejscowosc az do Playa Jardin - to najwieksza i najladniejsza plaza w miescie - jest ogromna, szeroka, rosnace gdzieniegdzie palmy daja naturalny cien, jest serwis plazowy a do tego "socjal" - bufet, przebieralnia, toaleta, prysznice. Sam piasek jest drobniejszy a kamieni nie ma. Spacer na plaze nie jest specjalnie uciazliwy, mimo dosc sporej odleglosci (okolo 2 km). Umilaja go przepiekne widoczki i ciasne uliczki urokliwego Puerto de la Cruz. Dla bardzo wygodnych istnieje opcja dojazdu autobusem miejskim do dworca i stamtad jakies 200 metrow spaceru (1 euro za osobe).

    Lecielismy z biurem ITAKA i wycieczki fakultatywne byly wystarczajace. Rejs na wyspe La Gomera, nurkowanie, lodz podwodna, Grand Tour dookola wyspy z przewodnikiem. Poniewaz lubimy zwiedzac, wybralismy Grand Tour - polecamy ! Mnostwo informacji o Teneryfie a spotkanie Manuela - bezcenne. Rezydent ITAKI umozliwia takze zakup na miejscu biletow do Siam Park (aquapark) i Loro Park (ogrod zoologiczny, warto !!). Jednak dojazd do tych atrakcji we wlasnym zakresie (do Loro Park jezdzi kolejka z centrum).

    My preferujemy aktywny wypoczynek, dlatego lokalizacja hotelu nam nie przeszkadzala. Jezeli ktos woli plazowanie, powinien poszukac lokum bardziej w centrum, bo dotarcie do srodmiescia moze byc uciazliwe, szczegolnie powrot pod gorke (bus jezdzi tylko do 18). Jest za to bardzo duzo miejsc na spacery i podziwianie widokow.

    Obsługa
    Obsłudze nie można nic zarzucic w kwestii profesjonalizmu i uprzejmosci. Wykonywali swoja prace sumiennie i rzetelnie. Nie zdarzylo sie, by nie bylo odpowiedzi na powitanie z naszej strony - "Hola", "Buenos dias !" - a zawsze byl usmiech. Pozniej kelnerzy czy panie sprzatajace sami sie witali.

    Kazdy pracownik mial identyfikator, na ktorym widnialy flagi panstw, w jakim jezyku dana osoba sie porozumiewa. Standardem byly trzy - hiszpanski, angielski i niemiecki. Wymaganie, by byl wsrod nich takze polski, zakrawa na kpine i budzi pusty smiech. Obsluga jest skierowana na tych, ktorzy zostawiaja porzadne i hojne napiwki a nie na biedactwo z Polski.. Zeby nie zrozumiano zle - chodzi tylko o jezyk, traktowanie nas bylo takie samo jak innych gosci.

    Hotel oferuje uslugi pralnicze ale nie korzystalismy z nich. Dla dzieci jest Kids Club oraz animator, ktory specjalnie sie nimi zajmuje.

    Gastronomia

    Posilki bardzo dobre, zroznicowane, smaczne. W opcji All Inclusive hotel dbal, by nikt nie zglodnial za bardzo, bo ciagle mozna bylo cos jesc... Bardzo duzy wybor - na sniadanie oczywiscie klasycznie fasolka, bekon i jajka wedle stylu brytyjskiego (jak to na Wyspach Kanaryjskich bywa) ale do tego ogromny wybor serow, wedlin, warzyw, owocow. Na obiad zawsze jakas ryba, mieso duszone, pieczone, smazone. Dla kazdego cos dobrego - choc probowalismy wszystkiego po troszke zawsze ledwo co wstawalismy od stolu... Osobne slowa uznania naleza sie kolacjom, ktore zawsze byly wystawne, bogate, z motywem przewodnim. Bylo po polsku, z bigosem, golabkami, barszczem, po wlosku, z makaronami, sosami neapoli, bolonskim i 4 sery, po meksykansku, z tortilla i nachosami... Dlugo by pisac. Dodatkowo na kolacje zawsze byl jakis specjal szefa kuchni - pieczone mieso, ryba, kurczak a la gyros... jakby tego co na stolach bylo malo. Zupa do obiadu i dwie (!!) do kolacji to byl standard.

    Restauracje byly dwie - kazdy z budynkow mial swoja wlasna, wiec jak ktos mial ochote, mogl chodzic z Bonanzy na jedzenie do Canarife i na odwrot :) Dodatkowo Interpalace mial naturalnie wlasna stolowke, w ktorej organizowano obiady dla wszyskich gosci - byla okazja zobaczyc i ten hotel. Ogolnie z opaska AI mozna bylo swobodnie poruszac sie po calym kompleksie i korzystac z uslug we wszystkich budynkach.

    Przy basenie dzialal Pool Bar, w ktorym mozna bylo zamowic sobie drinki za opata (nie dziala opaska All Inclusive). Za to genialnym pomyslem byl samoobslugowy bufet dla All Inclusive. Mozna bylo tam wybierac wsrod kilku rodzajow win, wermutow, whisky i rumow. Do tego likiery (z alkoholem i bez), wodka... Dodaj lodu, plaster cytrynki lub pomarancza, zalej dowolnym napojem i voila. Absolutnie fantastyczny pomysl. Zadnego narzekania, ze kelner wlal za malo alkoholu czy drinki sa rozwodnione. Jak ktos chcial, mogl pic wodke na kubeczki... Do tego w barze byly przekaski - buleczki, serek, wedlina, warzywa, owoce, lody. Od 15 mozna bylo zjesc pizze, hot doga lub hamburgera (oczywiscie hamburgery i hot dogi robione samodzielnie, bomba !). Kelner zas, zwolniony z koniecznosci robienia drinkow, mogl dbac o czystosc baru samoobslugowego. Rzeczywiscie - pelen profesjonalizm, bylo bardzo czysto, nawet przy nalocie gosci na wieczornych animacjach.

    Sport i rozrywka

    Hotel zapewnial bardzo duzo atrakcji. Mozna bylo skorzystac ze SPA (sauna sucha/mokra, jacuzzi), do tego byl kort tenisowy, stol do ping - ponga,(wszystko darmowe), platny 1 euro cymbergaj i stol do bilarda (darmowy w ramach animacji).

    Codziennie animacje od godziny okolo 10:30 do 13:00. Po przerwie obiadowej od okolo 14:45 do 18. Wieczorem zas mini disco dla dzieci, potem gra w Bingo i wisienka na torcie czyli codzienny pokaz o 22. Byl kabaret, byl laser show, byly gry muzyczne i tematyczne. Naczelny animator proponowal wiele rozrywek w ramach do poludniowych i popoludniowych zajec - strzelanie z luku, z karabinku, tenis, bilard, water polo. Przykrym bylo, ze niewielu znajdowalo sie chetnych do wspolnej zabawy :( Za to na wieczornych pokazach ciezko bylo o wolny stolik :)

    Czystosc na basenie wzorowa. Sam basen polozony, wedle opisow na stronach biur podrozy, "w tropikalnym ogrodzie". Moze jest to ciut przekolorowane ale tylko troche, bo naprawde dwa baseny (dolny - blizej budynku Canarife i wiekszy, gorny - blizej budynku Bonanza) umieszczono wsrod palm, krzewow i drzew. Na basenie "parasole" w formie "drzewek". Od godziny 10 do 18 obecny ratownik. Glebokosc obu basenow 1,45 m + osobny brodzik dla dzieci. Przy okazji dzieci, warto wspomniec, ze maja swoj wlasny plac zabaw blizej budynku Bonanza.

    Niemilym akcentem, oficjalnie zakazanym ale praktykowanym przez wszystkich, bylo "zajmowanie" lezakow - po sniadaniu, okolo 9:30, nie bylo szansy na wolny lezak przy basenie... niektorzy przychodzili nawet o 7 rano i "zajmowali" po 6 - 8 miejsc dla "ekipy", kladac reczniki. Na pewno ilosc miejsca na basenie nie byla gigantyczna ale ciezko wykonalnym zadaniem jest zapewnic tyle lezakow ilu gosci zwlaszcza, ze nie kazdy korzysta... Przykre, ze nawet wbrew zakazowi, kazdy "kombinuje", celowali w tym, o dziwo, nie Polacy a Brytyjczycy...

    Internet w pokoju za oplata (chyba 25 euro/tydzien). Ogolnodostepny, darmowy w recepcjach obu budynkow. Niestety, przy wiekszej ilosci korzystajacych, problemy z polaczeniem sie z siecia. Sama predkosc tez nie byla oszalamiajaca - naszym zdaniem to celowy zabieg, by brac internet indywidualny... do sprawdzenia konta i maila wystarczy. Nie po to czlowiek jedzie na wakacje, by na internecie siedziec.

    Pokój

    Pokoje wygladaja dokladnie tak, jak na zdjeciach. Sa duze, jest szafa, komoda z lodowka, duze lozko, stoliczki nocne, stolik, telewizor. Ogromne drzwi na balkon, na ktorym sa krzesla i stol. Meble oraz wykonczenie tak, jak na zdjeciach, "klasyczne". Lazienka jest zas nowoczesna, duza. Jest wanna ze szklanym parawanem, duzy blat z wpuszczana umywalka, ogromne lustro, toaleta i bidet. Na wyposazeniu lazienki jest takze suszarka. Wszystko jest zadbane i czyste. Malkontenci moga ponarzekac na stary telewizor CRT i klimatyzacje dzialajaca centralnie (dziala jedynie wowczas, jak zostanie wlaczona przez hotel, choc panel sterowania pozwala dostroic ja do indywidualnych potrzeb).

    Gigantyczny plus dla hotelu za... polska telewizje ! Co prawda tylko TVP Polonia ale byla. Zawsze jakis usmiech w stronie gosci z Polski, co nie jest czeste. Naturalnie mnostwo programow hiszpanskich i niemieckich. Dodatkowym "umilaczem" bylo radio FM zamontowane jak podwojne gniazdko elektryczne przy lozku - z jednej strony panel sterowania, z drugiej glosnik. Milo bylo posluchac hiszpanskiej muzyki o poranku :) Takze sie nie spotkalismy z tym wczesniej.

    Dla nas prawdziwym minusem bylo lozko - a wlasciwie dwa lozka polaczone w jedno, z osobnymi materacami. Jestesmy przyzwyczajeni do jednego lozka i spanie na dwoch lub na laczeniu obu nie bylo komfortowe. Na szczescie materace sa na tyle szerokie, ze z powodzeniem mozna bylo sie wyspac na jednym we dwojke :) Jako przykrycie sa przescieradla, jak komus zimno, w szafie sa koce.

    Porady i polecenia

    - polnocna czesc Teneryfy jest chlodniejsza niz poludniowa, stad milosnikom slonca i plazowania polecamy czesc poludniowa, tam jest slonecznie caly czas. Polnoc jest raczej dla zwiedzajacych - jest wiecej do zobaczenia i zamiast pustyni jest pieknie zielono
    - podczas pobytu temperatura w nocy spadla raz nawet do 18*C (wedle slow rezydenta to lato jest bardzo dziwne, w miesiacach zimowych, przy zwyczajnych temperaturach okolo 15*C, nagle zrobilo sie 8*C i ludzie masowo zaczeli kupowac koldry i ogrzewacze elektryczne...
    - w dzien bylo bardzo goraco i wilgotno (80 - 90 %) ale na caly pobyt zdarzyly sie dwa dni, gdzie slonce bylo caly dzien za chmurami
    - wschod slonca w tej czesci Teneryfy jest okolo 7:30 (dla skowronkow - pobudka o 6:45 to gleboka noc) co moze dziwic :)
    - gory powoduja, ze chmury nie moga odplynac, co sprawia, ze czesto poranek jest pochmurny ; zwykle jednak w ciagu dnia chmury odpuszczaja i swieci piekne slonce
    - uwaga na zachmurzenie, wyszlismy na spacer pierwszego dnia i sie spalilismy, bo slonca nie bylo, tylko chmury... jednak ono jest i mocno opala, nawet jak go nie widac.
    - wszystkie plaze na polnocy Teneryfy maja czarny piasek ! Jedyna plaza ze zlotym piaskiem, nawiezionym z Sahary, jest uformowana sztucznie przy stolicy Santa Cruz de Tenerife
    - Puerto de la Cruz jest fantastycznym miejscem wypadowym do zwiedzania wyspy. Niedaleko jest Icod de los Vinos (smocze drzewo), Los Gigantes, wulkan Teide, nie mowiac o tym, ze do Loro Parku mozna pojsc pieszo... dla tych z poludnia to wycieczka na caly dzien autobusem :)
    - warto zejsc do samego miasteczka, jest piekna promenada wzdluz Oceanu, kompleks wypoczynkowy autorstwa Cesara Manrique, port, labirynt ciasnych uliczek z kanaryjska zabudowa... my dodatkowo trafilismy na Fieste z okazji Swieta Maryjnego, zobaczyc to na wlasne oczy i przezyc to bylo cos niesamowitego...

    PS nie mamy pojecia, skad ludzie biora te negatywne komentarze... Moze spodziewali sie hotelu 6* w cenie 2500 - 3000 PLN ? Choc slowa obslugi o nas, Polakach, mozemy uznac za prawdziwe - widzac zachowanie niektorych rodakow, wstyd bylo mi glosno rozmawiac po polsku... Jak taki Hiszpan widzi takie a nie inne zachowanie to nie dziwota, ze potem tak rozmawiaja ze soba... Jak wspomnialem wczesniej, oni licza bardziej na Niemca lub Anglika, bo ten chociaz porzadny napiwek zostawi. A Polak ? Chlew zostawi, wojne o nic zrobi, roszczenia ma i wieczny bol tylka... nie wszyscy, ale patrzac po reszcie turnusu, tak to wyglada niestety. Za granica nikim waznym nie jestesmy...

    POLECAMY :)
  • 5.0
    (marzec 2016)

    Bardzo ładny hotel, czysto, miło i przytulnie

    pokoje czyste, posiłki różnorodne i bardzo smaczne, fajna lokalizacja dla tych co lubią dbać o formę, rzeźbienie łydek:) gwarantowane, do centrum miasta trzeba zejść w dół spacerkiem ok. 15 min ale za to piękne widoki :) POLECAM TEN HOTEL!
  • 5.0
    (marzec 2016)

    Świetny hotel

    Hotel spełnił nasze oczekiwania: czysto, miło, dobre jedzenie i piękna okolica.Spędziliśmy bardzo udany urlop.
  • 5.0
    (luty 2016)

    Polecam

    Głównym atutem hotelu jak dla nas było położenie z przepięknym widokiem na ocean i góry. Do centrum Puerto de la Cruz wiedzie malownicza trasa z zapierającymi dech w piersiach widokami, do ogrodu botanicznego pięć minut piechotą, do słynnego Loro Parku z centrum Puerto bezpłatna kolejka. W samym Puerto
    dużo interesujących miejsc między innymi Lago Martianez kąpielisko z basenami wypełnionymi wodą oceaniczną, ogród orchidei i Park Taoro z cudownymi tarasami widokowymi, dużo uroku ma również samo miasteczko, jak i pobliska La Orotava i nieco bardziej oddalone Garachico, gdzie również warto się wybrać. Pokoje duże, codziennie sprzątane, nie pierwszej świeżości. W restauracjach jedzenie na bieżąco dokładane, ciepłe, kolacje tematyczne (między innymi z pysznymi sajgonkami i sushi). Obsługa w restauracjach bardzo sprawna, brudne naczynia znikały w mgnieniu oka, a dania uzupełniane do granicznych godzin posiłków. Basen wewnętrzny mały i z beznadziejną infrastrukturą (dwa prysznice służące również za przebieralnie). Z basenów zewnętrznych nie korzystaliśmy. Ręczniki basenowe za kaucją 10 euro, jeśli w czasie pobytu zaistnieje potrzeba wymiany, bo się zabrudzi, wiąże się to z opłatą 1 euro. Z animacji wieczornych zainteresował nas tylko pokaz sokolnictwa. Zimą przewagę gości stanowili emeryci z Niemiec i Anglii, dlatego zapewne najczęstszą animacją była „ porywająca” gra w bingo. Wart uwagi jest również ogród hotelowy z takimi okazami jak smocze drzewo i araukaria.
  • 5.0
    (luty 2016)

    Polecam

    Głównym atutem hotelu jak dla nas było położenie z przepięknym widokiem na ocean i góry. Do centrum Puerto de la Cruz wiedzie malownicza trasa z zapierającymi dech w piersiach widokami, do ogrodu botanicznego pięć minut piechotą, do słynnego Loro Parku z centrum Puerto bezpłatna kolejka. Pokoje duże
    codziennie sprzątane nie pierwszej świeżości. Jedzonko na bieżąco dokładane cieplutkie, kolacje tematyczne między innymi z przepysznymi sajgonkami i sushi. Basen wewnętrzny malutki z beznadziejną infrastrukturą z z basenów zewnętrznych nie korzystaliśmy. Z animacji zainteresował zainteresował nas tylko pokaz sokolnictwa.
  • 4.5
    (luty 2016)

    Polecam :)

    Główna zaletą jak dla nas było położenie hotelu. Na wzgórzu z przepięknym widokiem na ocean La Orotavę, góry i hotelowy ogród. 5 minut spacerkiem od bajkowego ogrodu botanicznego, 15 minut od centrum Puerto de la Cruz trasą po schodkach z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami, a z Puerto to już
    tylko chwilka bezpłatną kolejką do Loro Parku ( z południa wyspy 17 euro od osoby za dowóz). Pokoje duże, jasne codziennie sprzątane, nie pierwszej świeżości. Jedzenie różnorodne, kolacje tematyczne(np wieczór w stylu japońskim kiedy dostępne było sushi i sajgonki), przepyszne małże, kalmary, paelle i ziemniaczki kanaryjskie z regionalnymi sosami mojo verde i mięso z mojo rojo. Baseny zewnętrzne( duże ze sporą ilością leżaków na około i tarasem do opalania) w lutym były za zimne do kąpieli, a wewnętrzny z ciepłą wodą ale bardzo malutki i co prawda woda podgrzewana, ale po wyjściu z wody zimno i infrastruktura(przebieralnie - nieczynne . prysznico-przebieralnie dwie) słąba.