Ocena klientów na podstawie 36 opinii

Lokalizacja: 3,6
Pokój: 3,6
Posiłki: 3,0
Basen: 4,4
Czystość: 3,4
Obsługa: 3,8
Średnia ocena 3.4

66% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
ceniących spokój i ciszę
Mocne strony:
basen
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • ceniących spokój i ciszę
  • par
  • seniorów
  • rodzin z dziećmi poniżej 5 roku życia
  • rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia

Opinie Klientów (36)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią!
  • 2.0
    lipiec 2013

    dla niewymagających, tylko na kąpiele w basenach

    Hotel tylko dla niewymagających, pokoje sprzątane z grubsza. Widać że dawno nie było gruntownego sprzątania, oświetlenie w pokoju i łazience makabryczne. Jedzenie bardzo słabe, strasznie mały wybór i codziennie to samo, podczas dwutygodniowego pobytu tylko raz frytki i pizza. Ciągle brakowało sztućców
    i serwetek papierowych a w barze przy basenie napoi i piwa. Wejście do morza bardzo ciężkie, brak pomostu, od razu rafa, więc można było się nieźle pokaleczyć. Jedyne plusy to ładne, duże i czyste baseny oraz to, że blisko do granicy z Izraelem. Po za granicami hotelu nic nie ma, same góry. O godz. 22 nie ma już co robić, bo wszędzie praktycznie pogaszone światła i nic się nie dzieje, więc nuda...Nie polecam, chyba że ktoś kupi wycieczkę w bardzo niskiej cenie i chce się tylko opalać i nic nie robić i góra na tydzień.
  • 3.0
    lipiec 2013

    Fałszywe 4 gwiazdki

    Posiłki - bardzo monotonne Obsługa - bez ciągłego dokarmiania dolarami ciężko się doprosić czegoś przy barze Pokój - lodówka to szafka z światełkiem O 20:30-21:00 można iść spać bo wszystko zamknięte na 4 spusty ! Ilość leżaków i materacy ( o jakości nie wspomnę ) nie jest dostosowana do ilości osób
    przebywających na terenie ośrodka Uważajcie i czytajcie szczegóły wybierając to miejsce
  • 5.0
    czerwiec 2013

    dobry hotel warty polecenia SUPER!!!

    uważam, że hotel jest bardzo dobry i chętnie tam wrócimy, pogodna miła atmosfera jak w hotelach na dalekim wschodzie, lekkość i powiew orientu- tak w skrócie, poza tym malownicza plaża i cudna rafa, która każdego zachwyci, przy innych hotelach z rafa bywało gorzej. Dobre jedzenie, obsługa sie bardziej
    stara, albo zmienili kucharza ;-) i cena- jest śmieszna jak za takie warunki, bo na prawdę wysoki poziom. Bardzo przyjemnie spędzalismy czas przy basenach z widokami na Synaj, wieczorem odbywały się ciekawe animacje. Polecam osobom, które cenią komfort.
  • 4.0
    czerwiec 2013

    Bardzo nam się podobało, ale na pewno tam nie wrócimy...

    Hotel jest OK jak na warunki egipskie, nie ma tej nachalności wśród personelu, jaka spotkała nas np. w Hurgadzie, jest cisza, spokój- tak w sam raz na wypad do Jerozolimy i poopalanie się. Dwa tygodnie to za długo- nudy!!! Największe rozczarowanie- plaża. Kamienie i rafa z żyjątkami, które potrafią ugryźc.
    Ogólnie nie ma co narzekac. Dla poszukujących luksusu w tym miasteczku polecam Sofitel- jeden z najlepszych hoteli w Egipcie.
  • 4.0
    czerwiec 2013

    piękne widoki, ale...

    Hotel położony bezpośrednio przy morzu. Każdy pokój ma widok na plażę. Morze przepiękne. Rafa cudna. W hotelu nie jest jednak zbyt czysto. Mieliśmy ładny duży pokój. Na pierwszy rzut oka sprawiał dobre wrażenie, jednakże widać było, ze pokój ten nie był od dawna sprzątany dokładnie (brudne okna i
    fotele na balkonie, kurz na zasłonach ). Czystość łazienki pozostawiała wiele do życzenia. Do brodzika nie wchodziliśmy bez klapek. Ręczniki były zniszczone i przez 7 dni nie były wymieniane. Wieczorami unosił się ogromny fetor szamba w powietrzu . Obsługa w restauracji bardzo sympatyczna, za to barman przy barze miał wieczną pretensję, że się za dużo i często pije, czekał na dolara . Jedzenie-monotematyczne, po 3 dniach miało się go dosyć. Sfermentowane daktyle, których nikt nie jadł, miód miał konsystencję wody, mało owoców. Widać było, ze to co nie zostało zjedzone na obiad, było w innej formie przetwarzane na kolację i podawane ponownie. Zdarzało się, że nie mieliśmy ochoty nic jeść. Najlepsze były śniadania. Sporo słodkich bułeczek , omlety z jajek, które kucharz robił na oczach . Kawa obrzydliwa. Na stołach brakowała sztućcy. Jeśli chodzi o jedzenie -4 gwiazdy są na wyrost. Cena -1200zł za pobyt jak najbardziej adekwatna do jakości. Więcej bym za pobyt w nim nie zapłaciła. Byliśmy z Itaki. Biuro nie zapewniło dłuższego pobytu w pokojach w dniu wylotu, chociaż wiadomo było , ze wylot opóźni się o 4 do 5 godzin. Koczowaliśmy na leżakach do 1 godziny w nocy.
  • 4.0
    czerwiec 2013

    wszystko ok

    Hotel bardzo fajnie położony, plaża super, baseny ok, obsługa miła i nie nachalna pokoje ok, jedzenie bardzo dobre, jesteśmy bardzo zadowoleni, polecamy wszystkim chcącym wypocząć w spokoju i ciszy ( takiej potrzebowaliśmy). Ponadto bliskość Izraela gdzie warto wybrać się na wycieczkę i Jordanii. Mógłby
    być tam pomost na farę, ponieważ w czasie odpływu trudno się dostać na rafę, próbowaliśmy korzystać z pomostu hotelu francuskiej sieci, udało się posnurkować, ale po jakimś czasie ochrona nas przegoniła. Ogólnie bardzo fajnie, polecam, chętnie tam wrócimy
  • 5.0
    maj 2013

    Super widoczki, dobra obsługa

    Obsługa na wysokim poziomie, pomieszczenia czyste i schludne w pięknych barwach i kwiatach. Bardzo fajne widoki na góry.
  • 4.0
    kwiecień 2013

    Byliśmy zadowoleni

    Hotel położony zdala od cywilizacji, totalny spokój. Pokoje średniej klasy, wszystkie mają taras z widokiem na morze. Plaża nie dla rodzin z dziećmi, po wejściu do wody mamy rafę. Na plaży nie ma baru, jest jeden przy basenie. Wyżywienie dla mało wymagających, pełno ruskich a oni jedzą wszystko i dużo
    a to zdecydowanie obniża poziom wyżywienia. Obsługa ok, pomocna, średnio uciążliwa - mam tu na myśli propozycje różnych atrakcji turystycznych. Jeżeli do kolacji chcecie zimne drinki lub wino, należy dać bakszyż kelnerowi i będzie dbał o wszystko przez cały czas pobytu, to samo w barze. Nas interesowała rafa i wyjazd do Izraela więc byliśmy zadowoleni, ale czy wrócimy ?
  • 4.0
    marzec 2013

    Egipt z niemowlakiem - po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni!

    Wakacje z niemowlakiem to wyzwanie. Egipt z niemowlakiem to podobno wariactwo. Jednak, gdy w Polsce panuje regularna zima wpędzająca zwłaszcza świeżo upieczone mamy w depresję, tylko chwila błogiego relaksu może podtrzymać przy życiu. I tak oto zostaliśmy okrzyknięci szaleńcami, decydując się w ciągu
    dwóch dni na wyjazd do Egiptu z dziewięciomiesięcznym synkiem. Taba miała nas zauroczyć. Faktycznie – Półwysep Synaj to inny Egipt. Z dala od tłumu i komercji. Góry graniczące z morzem tworzą niezapomniane krajobrazy. Czego chcieć więcej? Znacznie więcej, niż oczekiwaliśmy otrzymaliśmy w naszym hotelu. Co prawda małym, kameralnym, bez przepychu, ale za to, jak się później przekonaliśmy, pełnym uroku. Dojechaliśmy w nocy – na pierwszy rzut oka można być zawiedzionym. Wystawna kolacja nie czekała, bo dowieziono nas za późno. Cóż, czego się spodziewałam za niewiele ponad 1000 zł? Wykończeni podróżą nie tryskaliśmy optymizmem. //POKÓJ// Przetransportowaliśmy się do pokoju. Drugie piętro – wspaniale… Trzeba się będzie wtłaczać do windy z wózkiem i tym całym zestawem plażowych akcesoriów włączając dmuchany basenik. Pokój zaskoczył przestronnością i trzema małżeńskimi łożami. Fakt, nie prosiliśmy o łóżeczko dziecięce, bo i tak synek w takowych nie sypia, ale żeby aż tak nas ugaszczać? Łoża w kilka sekund zostały zsunięte, a niemowlę aż piszczało z zachwytu nad największym w życiu miękkim wybiegiem. Pobawił się jeszcze pilotem znajdując kilka polskich kanałów, popstrykał sobie klawisze od sejfu (z którego można było swobodnie korzystać, podobnie jak z lodówki czy klimatyzacji) i padł. Pokój był urządzony gustownie. Za dopłatą 15$ można było zamówić do pokoju ekspres do kawy z codziennym uzupełnianiem wkładów. Asekuracyjnie mieliśmy jednak własny czajnik, więc nie skorzystaliśmy. Łazienka trochę rozczarowała – co prawda marmurowy blat, wielkie lustro, suszarka, ale prysznic jakby bardzo dawno nie użytkowany. Osoby pedantyczne z pewnością miałyby dużo większe obiekcje co do stanu łazienki – my jakoś przetrwaliśmy, choć maluch dostał tam zakaz wstępu. Pobudkę synek zafundował o godzinie 5 czasu egipskiego. „Zapowiadają się bajeczne wczasy…” I wcale się nie pomyliłam! Wyszliśmy na balkon, bo przecież tego cieplutkiego powietrza nam w Polsce brakowało. Ach co widok! Nie dopłacaliśmy przecież do „sea view”. Tutaj każdy pokój ma balkon z widokiem na Morze Czerwone i jego drugi brzeg – bajecznie oświetloną Arabię Saudyjską i Jordanię. Zza ich szczytów po chwili wyłoniły się złoto-czerwone promienie słońca. BAJKA! //OTOCZENIE// Na hasło „bruum bruum” należało zapakować pociechę w wózek i zjechać na plażę. Start! Winda, zjazd do ogrodu Stop! Podróż do plaży trwa nie dłużej niż 2 minuty. Otoczenie hotelu przepiękne – ogród pełen egzotycznej roślinności zadbany i aż soczyście zielony, do tego ładna palmowa alejka wzdłuż codziennie sprzątanej plaży. Szkoda, że zejście do morza takie kamieniste. Ze względu na dużą ilość jeżowców buty ochronne są konieczne. Konieczne, bo nawet jeśli ktoś woli pływać w basenie to MUSI zobaczyć tę rafę! Nie trzeba kupować żadnej wycieczki, żeby zobaczyć coś niesamowitego zaledwie 5 metrów od brzegu. Dla mniej wprawnych nurków (tak jak ja) polecam zabranie zwykłego dmuchanego materaca i okularów czy też rurki. Godzinami (w przypadku mam godziny skracają się do kilkunastu minut w czasie drzemek malucha) można się wpatrywać w niesamowitą ścianę rafy. W Taba Heights (zaledwie 20 minut drogi spacerkiem z wózkiem) znajduje się nawet centrum nurkowania National Geographic. I jeśli nie chcecie - tak jak my - żałować, zabierzcie aparat do robienia zdjęć w wodzie. W Polsce myślałam „po co mi takie zdjęcia”. I teraz chyba będziemy musieli jechać drugi raz – z odpowiednim sprzętem fotograficznym, żeby te zdjęcia przywieźć. Kto jednak z różnych powodów do morza wejść nie chce, może się przespacerować do pobliskiego hotelu posiadającego molo. Jest to około 10-15 minut drogi wydeptaną ścieżką przy wzdłuż morza. Tamtejsza obsługa widziała nasze opaski hotelowe i jedynie zerkano, czy nie zapędzamy się na teren hotelu. Na molo, z którego końca jest bezpośrednie zejście na rafę, wstęp wolny. W hotelowych basenach można spokojnie popływać – często i porządnie czyszczone. Dla leniuchów czynne są także trzy zewnętrzne jacuzzi. Woda w nich co prawda chłodna, ale posiedzieć można (czynne nawet po zmroku do około godziny 19). Brakuje może jakiś atrakcji dla starszych dzieciaków w postaci choćby niewielkiej zjeżdżalni, bo sam plac zabaw to chyba za mało. Natomiast wybierając się w drugą stronę dojdziemy pieszo (lub taksówką hotelową 5$ w dwie strony) do wspomnianej Taba Heights. Jest to w zasadzie spore pole golfowe otoczone wysokiej klasy hotelami. Skręcając na rondzie (pierwszym i jedynym) w lewo dojdziemy po około 20 minutach do uliczki ze sklepami, grotą solną (podobno jedyną w Egipcie), apteką czy bankomatem. Jest to sztucznie powstała uliczka, dla nas – turystów. Prawdziwego Egiptu tam nie zobaczymy, ale za 1$ można się np. obfotografować z wielbłądem, do którego nasz maluch zapałał gorącą miłością. Zdecydowanie bardziej przyjemny jest nasz sklepik hotelowy (wejście z holu, naprzeciwko recepcji). Dobrze wyposażony w różnego rodzaju pamiątki, przytulnie urządzony – w środku są nawet barwne fotele i stolik. Egipcjanin jest bardzo miły, nienachalny. Ceny w Tabie są wyższe niż w kurortach, ze względu na brak konkurencji, ale i tu jak przystało na egipską tradycję należy się targować. Kupiliśmy tam m.in. perfumy i naprawdę polecam – bardzo trwałe. Dodatkową „atrakcją” hotelu są zamieszkami naprzeciwko Beduini. Wychodząc przed hotel kilka razy dziennie można posłuchać ich modlitw. Ich „szałasy” wyglądają trochę dramatycznie i z dzieckiem baliśmy się sprawdzić bliżej, jak naprawdę wygląda życie beduina. //OBSŁUGA i ANIMACJE// Udawanym śpiewem słowika wita nas codziennie na plaży uśmiechnięty strażnik. Była to pierwsza z grona etatowych niań, które nasz niemowlak zdobył wśród przesympatycznej obsługi. Egipcjanom przypadł do gustu nasz błękitnooki diabełek. Prywatne animacje miał serwowane na okrągło. Ujęła nas atmosfera, jaką potrafili stworzyć w hotelu. Są to ludzie nie tylko uśmiechnięci i otwarci, ale przede wszystkim pomocni i dobrze zorganizowani. A to wszystko – UWAGA – bez oczekiwania napiwków. Animatorzy zabawiali oczywiście nie tylko dzieciaki. Od rana zachęcali do jogi na świeżym powietrzu, aqua aerobiku, nauki tańca, gry w rzutki czy siatkówki. Nie były to może specjalnie wyszukane atrakcje, ale i sami goście liczyli raczej na leniwy wypoczynek aniżeli uprawianie sportu. A o to nie trzeba się było martwić. Wygodne leżaki, materace, parasole, ręczniki plażowe – bezpłatne i dostępne (z pewnością było ich więcej niż samych gości). W tle delikatna muzyczka, a do baru z każdego zakątka zaledwie dwa kroki. Dla odprężenia można wynająć rower wodny z przeszklonym dnem lub inny sprzęt z hotelowej wypożyczalni (ceny są przystępne, choć my ze względu na malucha nie mieliśmy odwagi skorzystać). Wieczorami miało się odbywać karaoke, imprezy folklorystyczne, dyskoteki… nie możemy jednak zbyt wiele powiedzieć na ten temat, bo nasz maluch lubił zasypiać już o zachodzie słońca. Nie byliśmy także w namiocie urządzonym w stylu beduińskim. Można tam było zapalić shishe o różnych smakach czy napić się tradycyjnej herbaty. Jednak życie w namiocie budziło się dopiero o zmroku. //JEDZENIE// Do restauracji zawsze przemieszczaliśmy się z trudem – zbyt nudne to miejsce dla niemowlaka. Szczęśliwie była możliwość zjedzenia na tarasie przy ogrodzie, gdzie w wysokim krzesełku wcinając croissanta chwilę wytrzymywał. Restauracja jest jedna, z dosyć skromnym jak na 4* bufetem. Ale bez problemu można było napełnić talerz przygotowywanym na grillu mięsem, rybami, owocami morza czy warzywami. Głodni nie chodziliśmy i nie narzekaliśmy. Szczególnie pasowały mi jako wielbicielki śniadań poranne bufety: przygotowywane na indywidualne zamówienie omlety i góry słodkich ciastek. Przy basenie serwowano też lody (mango, wanilia i truskawka) – podobno wyśmienite. Tutaj też wielki plus – bo gdy nasz niemowlak nie miał już siły siedzieć w krzesełku mogliśmy bez problemu zabrać talerze do pokoju. W ten sposób trafiło nam się kilka romantycznych kolacji na balkonie. A gdy ktoś ma życzenie może do pokoju zamówić pizzę z owocami morza – przyjemność ta to koszt 3$. My nastraszeni Zemstą Faraona – wielu potraw nie spróbowaliśmy. Ale zemsta nie dopadła ani nas, ani tych, którzy próbowali wszystkiego, co oferuje all inclusive. W ogóle nie słyszeliśmy o jakimkolwiek przypadku egipskich dolegliwości – czy to kwestia Taby, pory roku czy hotelu – ciężko rozstrzygnąć. Za bufet nadrabiają dobrze wyposażone bary – zarówno w alkohole jak i butelkowane napoje. Nie ma tutaj mowy o rozcieńczonych napojach z automatu. Była też możliwość za drobną opłatą zakupienia soku ze świeżo wyciskanych pomarańczy, który to barman przygotowywał „na miejscu”. Bardzo miła atmosfera panuje w wewnętrznym barze z przepięknym widokiem na morze, gdzie spędzaliśmy wieczory. Mały zabawiany był przez ulubioną nianię – barmana, a my popijaliśmy przyzwoitą kawę z ekspresu. //WRAŻENIA// Koniec końcem pokoju nie zamieniliśmy – bo i po co, skoro winda była właściwie do naszej wyłącznej dyspozycji. A może widok z parteru nie robiłby już takiego wrażenia? Hotel polecić mogę z czystym sumieniem rodzinom z maluchami (wózkiem można dostać się właściwie wszędzie), czy tym, którzy po prostu na taki błogi wypoczynek liczą. Docenią oni brak tłumu (gości było niewielu – głównie Polaków, Rosjan, Czechów – wszyscy pragnęli ciszy i spokoju), czystość (chapeau bas dla młodzieńca, który sprzątał hotel oraz pracowitych ogrodników) i przyjazną atmosferę.
  • 4.0
    marzec 2013

    Przepięknie położony spokojny, kameralny, miły hotel.

    Ze względu na dosyć negatywne opinie o hotelu cudów się nie spodziewaliśmy. A tu bardzo miłe zaskoczenie. Hotel jest niewielki - niepodobny do egipskich molochów. Ale ma swój urok - przede wszystkim cicho, z dala od zgiełku i niesamowite widoki. Położny jest bezpośrednio przy morzu (z samego pokoju do
    plaży może ze 100 metrów). Z tyłu natomiast strome, wysokie góry. Z każdego balkonu przepiękny widok na morze. Ogród niesamowicie zadbany, mnóstwo zieleni i kwiatów, aleja palmowa. Ogrodnicy sprawują sie naprawdę dobrze. Obsługa niesamowicie miła! NIe czekają na napiwki, są pomocni, uśmiechnięci i niczego nie tzreba powtarzać dwa razy. Rafa koralowa już 5 metrów od brzegu - przepiękna! Polecam zabrać z domu materac do pływania i z tego materaca w okularach podziwiać rafę - godzinami można dryfować wzdłuż brzegu. Jednak zejście do morza kamieniste, koniecznie wziąć buty. Ale woda w basenach jest ciepła i czysta - tam można sobie spokojnie popływać. Pokoje przyjemne duże i przestronne (darmowy sejf, lodówka, telewizor; za opłatą można było wziąć do pokoju ekspres do kawy chyba 15 $ za tydzień z codzienną wymianą wkładów), aczkolwiek łazienki wymagają remontu. Animacje na średnim poziomie - ale i ludzi było mało chetnych do robienia czegokolwiek. Codziennie joga, gimnastyka, aqua areobik, siatkówka, karaoke, nauka tańca itp. No i minus - jedzenie. NIestety niewielki wybór jak na 4*. Bufet skromny, ale zawsze każdy był najedzony. Były małże, sushi, codziennie ryby i mięso.... Ale jednak mogłoby być lepsze. Plusem jest to, że można bez problemu zabierać jedzenie z restauracji nawet na talerzach. Przed pokojem stał stolik, gdzie ten talerz można było zostawić, a zaraz ktoś z obłsugi sprzątał. Wielki plus za napoje - wszystkie butelkowane! Blisko do Taby Height można w pół godzinki dojść pieszo.
ZGŁOŚ UWAGI DO STRONY