Ocena klientów na podstawie 13 opinii

Lokalizacja: 4,2
Pokój: 3,8
Posiłki: 3,6
Basen: 4,1
Czystość: 4,3
Obsługa: 4,2
Średnia ocena 3.9

84% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
par
Mocne strony:
czystość, lokalizacja
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • par
  • aktywnych
  • rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia
  • miłośników życia nocnego
  • singli

Sprawdź ofertę hotelu Akti Arilla w Travelplanet.pl

Termin:
23.05.2020 - 30.05.2020
Wyżywienie:
HB - Dwa posiłki
Cena za osobę: 1 889 zł
Zarezerwuj ten hotel

Opinie Klientów (13)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią!
  • 2.7
    sierpień 2018

    Hotel poniżej oczekiwań

    Hotel położony w sympatycznej choć niewielkiej miejscowości, dość blisko plaży, jednak naprzeciw hałaśliwych barów, które nie pozwalały spać do późnych godzin nocnych. Muzyka była tak głośna, że nawet przy zamkniętych oknach nic nie dało użycie zatyczek do uszu. Klimatyzacja dodatkowo płatna, co biorąc
    pod uwagę brak większych udogodnień w hotelu jest wręcz szokujące. Sam hotel i pokój całkiem zadbany. Najgorszym jednak aspektem pobytu w tym hotelu było wyżywienie. Śniadanie w formie pseudo- bufetu bardzo ubogie. Obiadokolacje natomiast serwowane przez obsługę hotelu bez żadnej możliwości wyboru dań. Koszmar dla osób z ograniczeniami żywieniowymi, do których się zaliczam. W dodatku jedzenie niezbyt smaczne i słabej jakości. Sama miejscowość całkiem przyjemna, acz niewielka i położona w odludnej części wyspy, co powoduje, że nie jest optymalną bazą wypadową do zwiedzania. Także transfer z lotniska zabiera dość dużo czasu (ponad 2h) ze względu na górzysty teren, który trzeba pokonać po drodze. Ogólnie nie polecam, zwłaszcza biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny, bo oferty pobytu w tym hotelu nie należą do najtańszych. Zdecydowałam się na pobyt w tym hotelu ze względu na pozytywne opinie o tym obiekcie, jednak nie mam pojęcia skąd się one wzięły.
  • 4.0
    czerwiec 2018

    Czujesz? To właśnie Grecja!

    Słowem wstępu: KORFU to przepiękne miejsce. Dlatego na początek zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu dokumentującego zarówno hotel AKTI ARILLA, jak i piękno wyspy: https://www.youtube.com/watch?v=Zvx-d67H70A

    Zaznaczę, że moje odczucia i spostrzeżenia są mocno spolaryzowane przez pryzmat
    pobytu poza najwyższym sezonem (połowa czerwca). Lipiec i sierpień w kilku kwestiach może wyglądać odmiennie :)

    LOKALIZACJA:
    Arillas to mała, spokojna miejscowość. Chciałoby się napisać nawet: rodzinna miejscowość, gdyż wszyscy się tutaj znają. Nie ma tu typowo turystycznego przepychu i dzikich tłumów. Owszem - restauracje, tawerny, bary, sklepiki znajdziemy w ilości kilkunastu w całej miejscowości (jest w czym wybierać), ale da się tutaj też poczuć prawdziwą Grecję (jeśli taki wasz cel i macie ochotę, by odrobinę się wysilić). Jeśli szukasz miejsca w którym impreza trwa 24 godziny na dobę, a w środku nocy możesz posilić się tradycyjnym, tureckim kebabem... to miejsce zdecydowanie nie jest dla Ciebie. ;)

    Tak, jak zieleń jest synonimem Korfu, to samo określenie można przypisać do Arillas. Bujne, zielone drzewa i kolorowe rośliny, mienią się w premieniach słońca albo kroplach deszczu (tak, czasem pada!) na każdym kroku. Znajdują się tutaj również wypożyczalnie rowerów, samochodów i skuterów. Rowerów nie polecamy ze względu na spore wzniesienia (chyba, że będziecie jeździć po samym Arillas, które jest raczej "płaskie").

    Arillas moim zdaniem jest świetną bazą wypadową do zwiedzania północnej części Korfu. To świetne położenie względem takich miejsc jak Angelokastro, Porto Timoni, Canal D'Amour, Cape Drastis czy wiosek Krini i Old Perithia. Dojazd w te miejsca zajmie zazwyczaj nie więcej niż godzinę, a po drodze odwiedzicie kilka punktów "po sznurku". Pamiętajmy tylko, że drogi na Korfu możemy przyrównać do makaronu spaghetti. I to niestety w wersji po ugotowaniu (zdjęcie poniżej). Więc jeśli mapa mówi nam, że do punktu docelowego mamy 20 km, bądźcie świadomi, że dojazd może zająć nawet 50 minut.

    PLAŻA:
    Z hotelu do plaży jest przysłowiowy "rzut beretem". Powiedziałabym nawet, że jeśli ktoś dobrze rzuca frisbee, to z hotelowego balkonu przy sprzyjającym, zachodnim wietrze - dorzuci. Mapy Google mówią, że na plażę jest dokładnie 135 metrów. Mówią też, że linia brzegowa miejscowości Arillas to nieco ponad kilometr pięknej, piaszczystej plaży. Co warte odnotowania - odznaczonej Błękitną Flagą. Wejście do morza jest bardzo łagodne (osoba o wzroście ok. 185 cm, może wejść ok. 40 metrów wgłąb morza, by mieć wody do brody), woda cieplutka. Jeśli już miałabym się do czegoś doczepić - plaża mogłaby być trochę szersza.

    Leżaki przy plaży są płatne, ale podaż przewyższa popyt na nie, więc o której porze dnia nie przyjdziecie, zawsze znajdzie się coś wolnego. Darmowe są za to przyplażowe prysznice ze słodką wodą oraz przepiękne zachody słońca, które w skali 0-10, oceniam na 11. Można się im przyjrzeć "z bliska" oglądając klip (link na początku wpisu) i poniższe zdjęcia. Daję słowo, na żywo są jeszcze piękniejsze! :)

    Plaża jest zbyt wąska, by w odpowiednim dystansie do linii wody umieścić na niej boiska do siatkówki, czy piłki plażowej, więc tego typu atrakcji tutaj nie uświadczycie. Bezpośrednio wzdłuż plaży przebiega dróżka samochodowa. Ciężko to nazwać drogą, bo ruch jest sporadyczny i niezauważalny podczas pobytu na plaży.

    HOTEL:
    Tradycyjny, grecki, rodzinny hotel. Mały (ok. 30 pokoi), skromny, czysty. Prowadzi go dwójka braci, którzy są w hotelu przez cały dzień (na zmianę: jeden od rana, drugi po południu, do późnego wieczora). Panowie "przejęli" hotel po rodzicach. Jeśli jesteście w stanie wyobrazić sobie typowego, starszego Greka, w niebieskiej koszuli, przy lasce - to tak własnie wygląda Senior Rodu, który popołudniami przebywa w hotelowym barze. Zawsze serdeczny, uśmiechnięty i dopytujący gości czy wszystko jest "okej". :)

    A "okej" - to mało powiedziane. Ale o obsłudze i czystości za chwilę. Wszyscy goście hotelowi pochodzą z Polski. Podczas naszego pobytu w hotelu nie spotkaliśmy osób innej narodowości. Dla mnie osobiście pokój to sprawa drugorzędna - my głównie podróżowaliśmy autem lub wygrzewaliśmy się na plaży czy przy basenie, więc w pokoju spędzaliśmy bardzo mało czasu. Najważniejsze jest łóżko, które było wygodne - parafrazując memy z nosaczami: "takie nie za miękkie, nie za twarde". :) Sam pokój czysty i schludny, choć dość mały.

    W pokoju jest lodówka (na początek pobytu czeka w niej woda) i klimatyzacja (płatna 6 Euro/dzień). WiFi działa w miarę poprawnie, choć zapomnijmy o używaniu go w pokoju. Jedynie recepcja i restauracja, to miejsca gdzie Internet odbiera, choć trochę po japońsku - jako-tako. Pamiętajcie jednak, że obecnie podróżując na terenie UE, operator zapewnia nam dodatkowe pakiety internetowe, które mamy niejako "w abonamencie". W związku z tym, nam WiFi nie było potrzebne.

    Z pokoju (aczkolwiek nie każdego) jest widok na morze. Co prawda nie "frontem", ale jest (zdjęcie poniżej). Minusem jest jeden z barów visa vis hotelu. Właściciel puszcza w nim muzykę dość głośno do ok. 1 w nocy (nawet, gdy nie ma tam ludzi). Miejscowi przyzwyczaili się do tego, ponieważ bar istnieje od ponad 20 lat, ale jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy, może to być dla niego uciążliwe. Na uwagę zasługuje fakt, iż w celu wytłumienia tego hałasu, w naszym pokoju znajdowały się podwójne, przesuwne drzwi balkonowe. Dodatkowo, na noc zamykaliśmy okna i drzwi w korytarzu hotelowym, co jeszcze bardziej tłumiło hałas.

    POSIŁKI:
    Na śniadanie bufet, zawsze taki sam (jak to bywa zazwyczaj). Jedzenie różnorodne, skromne, ale wszystko świeże: chleby (jest też toster), sery, twaróg, wędlina, jajka gotowane, różnego rodzaju płatki śniadaniowe, jogurt grecki, dżemy, mleko, ciasto, świeże warzywa (oliwki, pomidory, ogórki). Do tego kawa, herbata, soki i woda (darmowe tylko do śniadania). Na minus: margaryna zamiast masła.

    Obiadokolacje były serwowane. W tym miejscu pytam towarzysza podróży: "Co możesz powiedzieć o obiadokolacjach?". Odpowiada: "Ooooj tutaj to można chwalić i chwalić". Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do opcji bufetowej (tak, jak my) - będzie nastawiony sceptycznie. Ale musimy przyznać, że dzięki temu, że kolacje były serwowane, a nie w bufecie, były dopracowane, smaczne i... ogromne. Nie dało się tego przejeść. Z kolacji wychodziliśmy na maksa najedzeni!

    Obiadokolacja składa się z przystawki lub zupy, dania głównego i deseru. Napoje są dodatkowo płatne. Warto zaznaczyć, że obsługa chętnie dostosuje menu pod was, jeśli wolicie dania wegetariańskie. Tuż po przyjeździe, właściciele kilkukrotnie osobiście dopytywali czy jem mięso czy wolę kolacje wegetariańskie. Ja osobiście mięso jem, lecz w małych ilościach, dlatego chętnie skorzystałam z tego udogodnienia. Podczas pierwszej kolacji, gdy dostałam opcję vege, kucharz aż wyglądał ukradkiem z kuchni podglądając czy mi smakuje, a kiedy to zauważyłam, zapytał z nutą niepewności "czy jest okej". To drobnostka, ale bardzo miła, pokazuje, że każdego Gościa traktuje się tutaj indywidualnie, a Gospodarzom zależy, żeby smakowało. I chociaż smakowało nam bardzo, kilka razy musieliśmy zrezygnować z deseru. Ale tylko dlatego, że nie mieliśmy już na niego miejsca! Na uwagę zasługuje też fakt, że kolacje bardzo czesto podawał jeden z właścicieli, krążąc między stolikami z wrodzoną gracją i gościnnością.

    Warto również skorzystać z restauracji i tawern rozciągających się po całym Arillas. W hotelu mamy tylko śniadania i obiadokolacje, a w międzyczasie trzeba jeszcze coś zjeść. Jako, że lubimy smaczne jedzenie, posiłkowaliśmy się opiniami w Internecie, by znaleźć najbardziej wartościowe miejsca. Naszym odkryciem (no w sumie to nie tylko naszym - opinie w Internecie to potwierdzają) jest restauracja oddalona ledwie 50 metrów od hotelu, która nazywa się: Brouklis Taverna. Cudowny, uśmięchnięty właściciel (oczywiście Grek), który przejął restaurację... a jakże - po swoim Ojcu. Jest w niej codziennie od rana do wieczora i sam obsługuje Gości. Zaraża optymizmem, smakiem i miłością do Grecji. Nigdy w życiu nie myślałam, że będę jeść smażone sardynki (a że będę to robić ze smakiem, to już w ogóle!), a on mnie do tego przekonał. Pysznie, duże porcje i bogate w smaki. Prawdziwa oliwa, prawdziwa feta, rewelacyjna musaka i wspomniane wcześniej sardynki. Chociażby dla tego miejsca warto wybrać Arillas :)

    BASEN:
    I znów na klawiaturę ciśnie się: mały, skromny, czysty. Jak i cały hotel, także basen jest bardzo zadbany. Niezbyt głęboki (ok. 1.5 metra), ale zdaje egzamin. Bywały takie dni, że przy basenie było pusto i mieliśmy cały dla siebie (przypominam, że była to połowa czerwca). Przez cały tydzień nie widziałam nigdy tzw. "ręczników rezerwacyjnych" na leżakach. Ten temat nie istniał.

    Animacji brak - ni to wada, ni zaleta. Wszak, każdy oczekuje czegoś innego. Nam animacje nie były do niczego potrzebne :) Poza tym, my byliśmy nastawieni na wypożyczenie samochodu i objazd wyspy. Z leżaka do baru mamy dwa kroki. Nieopodal jest też hotelowy stół do ping-ponga.

    OBSŁUGA:
    Panowie Bracia-właściciele robią w hotelu wszystko: są recepcjonistami, barmanami, kelnerami. Bardzo się starają, robią wszystko, by zadowolić swoich gości i umilić im pobyt. Nasz zbiegł się w czasie z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej. Panowie nie dość, że razem z nami kibicowali, to wywiesili w hotelu również polskie flagi.

    Jako, że wszyscy goście pochodzą z Polski, obsługa także potrafi częściowo porozumiewać się w naszym języku. Panowie w hotelu są już od wczesnego poranka. Gdy pewnego dnia, po piątej rano postanowiliśmy wykąpać się w morzu, przy wschodzie słońca (nota bene - polecamy!), jeden z Braci był już obecny na recepcji. I choć nie było takiej potrzeby, gdy przyszliśmy się z nim przywitać - mówił do nas szeptem i prosił, byśmy nie zrobili hałasu wychodząc z hotelu, "żeby nie obudzić Gości". :)

    Powrót do domu. Ponieważ na lotnisko wyjeżdżaliśmy dopiero o 1 w nocy, postanowiliśmy przedłużyć dobę w pokoju. Przywykliśmy, że z reguły "przedłużanie doby" trwa do godziny 18:00. Tutaj mogliśmy zajmować pokój do czasu odjazdu (koszt: 25 Euro). Było to wielkie zaskoczenie, ponieważ zazwyczaj wyjeżdżającego turystę można już "olać". Nie w tym przypadku. Nie jesteśmy typowymi turystami "All Inclusive", a Grecję kochamy i latamy tam regularnie. Wiemy więc, że często zarzuca się Grekom wymuszoną gościnność. To nieprawda. Kiedy w nocy wyjeżdżaliśmy z hotelu wraz z inną parą (czyli w sumie raptem były to 4 osoby), okazało się, że jeden z właścicieli specjalnie przyszedł do hotelu tylko po to, aby nas pożegnać, każdemu podać rękę i pomóc zapakować walizki do autokaru, dziękując za pobyt! Nie spotkaliśmy się jeszcze z czymś takim.

    To wszystko uzmysłowiło mi, że tak naprawdę nie ilością gwiazdek można zbudować atmosferę i komfort swoich Gości, a serdecznością i swoim podejściem do drugiego człowieka. Ja jestem bardzo tym zbudowana i uważam, że wszyscy powinniśmy brać przykład :)

    PODSUMOWANIE:
    Zdecydowanie polecam ten hotel osobom, które chcą poznać Korfu, które chcą zobaczyć coś więcej niż przysłowiowy "hotel i plażę" i spróbować prawdziwych Greckich smaków. Schludność i podejście osób zarządzajacych hotelem pozwala odpocząć i naładować baterie - czy to przed powrotem do domu, czy przed kolejnymi podróżami. Polecam to miejsce szczególnie tym, którzy szukają dobrej bazy wypadowej do okolicznych, atrakcyjnych miejsc.
  • 4.0
    czerwiec 2018

    Za mokra woda i zbyt słoneczne słońce, czyli: nie wiem czy wrócę tam w przyszłym roku jeszcze raz... czy może dwa razy

    Słowem wstępu: KORFU to przepiękne miejsce. Dlatego na początek zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu dokumentującego zarówno hotel AKTI ARILLA, jak i piękno wyspy: https://youtu.be/S3rrsUzjRYA

    Zaznaczę, że moje odczucia i spostrzeżenia są mocno spolaryzowane przez pryzmat pobytu poza najwyższym
    sezonem (połowa czerwca). Lipiec i sierpień w kilku kwestiach może wyglądać odmiennie :)

    LOKALIZACJA:
    Arillas to mała, spokojna miejscowość. Chciałoby się napisać nawet: rodzinna miejscowość, gdyż wszyscy się tutaj znają. Nie ma tu typowo turystycznego przepychu i dzikich tłumów. Owszem - restauracje, tawerny, bary, sklepiki znajdziemy w ilości kilkunastu w całej miejscowości (jest w czym wybierać), ale da się tutaj też poczuć prawdziwą Grecję (jeśli taki wasz cel i macie ochotę, by odrobinę się wysilić). Jeśli szukasz miejsca w którym impreza trwa 24 godziny na dobę, a w środku nocy możesz posilić się tradycyjnym, tureckim kebabem... to miejsce zdecydowanie nie jest dla Ciebie. ;)

    Tak, jak zieleń jest synonimem Korfu, to samo określenie można przypisać do Arillas. Bujne, zielone drzewa i kolorowe rośliny, mienią się w promieniach słońca albo kroplach deszczu (tak, czasem pada!) na każdym kroku. Znajdują się tutaj również wypożyczalnie rowerów, samochodów i skuterów. Rowerów nie polecamy ze względu na spore wzniesienia (chyba, że będziecie jeździć po samym Arillas, które jest raczej "płaskie").

    Arillas moim zdaniem jest świetną bazą wypadową do zwiedzania północnej części Korfu. To świetne położenie względem takich miejsc jak Angelokastro, Porto Timoni, Canal D'Amour, Cape Drastis czy wiosek Krini i Old Perithia. Dojazd w te miejsca zajmie zazwyczaj nie więcej niż godzinę, a po drodze odwiedzicie kilka punktów "po sznurku". Pamiętajmy tylko, że drogi na Korfu możemy przyrównać do makaronu spaghetti. I to niestety w wersji po ugotowaniu (zdjęcie poniżej). Więc jeśli mapa mówi nam, że do punktu docelowego mamy 20 km, bądźcie świadomi, że dojazd może zająć nawet 50 minut.

    PLAŻA:
    Z hotelu do plaży jest przysłowiowy "rzut beretem". Powiedziałabym nawet, że jeśli ktoś dobrze rzuca frisbee, to z hotelowego balkonu przy sprzyjającym, zachodnim wietrze - dorzuci. Mapy Google mówią, że na plażę jest dokładnie 135 metrów. Mówią też, że linia brzegowa miejscowości Arillas to nieco ponad kilometr pięknej, piaszczystej plaży. Co warte odnotowania - odznaczonej Błękitną Flagą. Wejście do morza jest bardzo łagodne (osoba o wzroście ok. 185 cm, może wejść ok. 40 metrów wgłąb morza, by mieć wody do brody), woda cieplutka. Jeśli już miałabym się do czegoś doczepić - plaża mogłaby być trochę szersza.

    Leżaki przy plaży są płatne, ale podaż przewyższa popyt na nie, więc o której porze dnia nie przyjdziecie, zawsze znajdzie się coś wolnego. Darmowe są za to przyplażowe prysznice ze słodką wodą oraz przepiękne zachody słońca, które w skali 0-10, oceniam na 11. Można się im przyjrzeć "z bliska" oglądając klip (link na początku wpisu) i poniższe zdjęcia. Daję słowo, na żywo są jeszcze piękniejsze! :)

    Plaża jest zbyt wąska, by w odpowiednim dystansie do linii wody umieścić na niej boiska do siatkówki, czy piłki plażowej, więc tego typu atrakcji tutaj nie uświadczycie. Bezpośrednio wzdłuż plaży przebiega dróżka samochodowa. Ciężko to nazwać drogą, bo ruch jest sporadyczny i niezauważalny podczas pobytu na plaży.

    HOTEL:
    Tradycyjny, grecki, rodzinny hotel. Mały (ok. 30 pokoi), skromny, czysty. Prowadzi go dwójka braci, którzy są w hotelu przez cały dzień (na zmianę: jeden od rana, drugi po południu, do późnego wieczora). Panowie "przejęli" hotel po rodzicach. Jeśli jesteście w stanie wyobrazić sobie typowego, starszego Greka, w niebieskiej koszuli, przy lasce - to tak własnie wygląda Senior Rodu, który popołudniami przebywa w hotelowym barze. Zawsze serdeczny, uśmiechnięty i dopytujący gości czy wszystko jest "okej". :)

    A "okej" - to mało powiedziane. Ale o obsłudze i czystości za chwilę. Wszyscy goście hotelowi pochodzą z Polski. Podczas naszego pobytu w hotelu nie spotkaliśmy osób innej narodowości. Dla mnie osobiście pokój to sprawa drugorzędna - my głównie podróżowaliśmy autem lub wygrzewaliśmy się na plaży czy przy basenie, więc w pokoju spędzaliśmy bardzo mało czasu. Najważniejsze jest łóżko, które było wygodne - parafrazując memy z nosaczami: "takie nie za miękkie, nie za twarde". :) Sam pokój czysty i schludny, choć dość mały.

    W pokoju jest lodówka (na początek pobytu czeka w niej woda) i klimatyzacja (płatna 6 Euro/dzień). WiFi działa w miarę poprawnie, choć zapomnijmy o używaniu go w pokoju. Jedynie recepcja i restauracja, to miejsca gdzie Internet odbiera, choć trochę po japońsku - jako-tako. Pamiętajcie jednak, że obecnie podróżując na terenie UE, operator zapewnia nam dodatkowe pakiety internetowe, które mamy niejako "w abonamencie". W związku z tym, nam WiFi nie było potrzebne.

    Z pokoju (aczkolwiek nie każdego) jest widok na morze. Co prawda nie "frontem", ale jest (zdjęcie poniżej). Minusem jest jeden z barów visa vis hotelu. Właściciel puszcza w nim muzykę dość głośno do ok. 1 w nocy (nawet, gdy nie ma tam ludzi). Miejscowi przyzwyczaili się do tego, ponieważ bar istnieje od ponad 20 lat, ale jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy, może to być dla niego uciążliwe. Na uwagę zasługuje fakt, iż w celu wytłumienia tego hałasu, w naszym pokoju znajdowały się podwójne, przesuwne drzwi balkonowe. Dodatkowo, na noc zamykaliśmy okna i drzwi w korytarzu hotelowym, co jeszcze bardziej tłumiło hałas.

    POSIŁKI:
    Na śniadanie bufet, zawsze taki sam (jak to bywa zazwyczaj). Jedzenie różnorodne, skromne, ale wszystko świeże: chleby (jest też toster), sery, twaróg, wędlina, jajka gotowane, różnego rodzaju płatki śniadaniowe, jogurt grecki, dżemy, mleko, ciasto, świeże warzywa (oliwki, pomidory, ogórki). Do tego kawa, herbata, soki i woda (darmowe tylko do śniadania). Na minus: margaryna zamiast masła.

    Obiadokolacje były serwowane. W tym miejscu pytam towarzysza podróży: "Co możesz powiedzieć o obiadokolacjach?". Odpowiada: "Ooooj tutaj to można chwalić i chwalić". Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do opcji bufetowej (tak, jak my) - będzie nastawiony sceptycznie. Ale musimy przyznać, że dzięki temu, że kolacje były serwowane, a nie w bufecie, były dopracowane, smaczne i... ogromne. Nie dało się tego przejeść. Z kolacji wychodziliśmy na maksa najedzeni!

    Obiadokolacja składa się z przystawki lub zupy, dania głównego i deseru. Napoje są dodatkowo płatne. Warto zaznaczyć, że obsługa chętnie dostosuje menu pod was, jeśli wolicie dania wegetariańskie. Tuż po przyjeździe, właściciele kilkukrotnie osobiście dopytywali czy jem mięso czy wolę kolacje wegetariańskie. Ja osobiście mięso jem, lecz w małych ilościach, dlatego chętnie skorzystałam z tego udogodnienia. Podczas pierwszej kolacji, gdy dostałam opcję vege, kucharz aż wyglądał ukradkiem z kuchni podglądając czy mi smakuje, a kiedy to zauważyłam, zapytał z nutą niepewności "czy jest okej". To drobnostka, ale bardzo miła, pokazuje, że każdego Gościa traktuje się tutaj indywidualnie, a Gospodarzom zależy, żeby smakowało. I chociaż smakowało nam bardzo, kilka razy musieliśmy zrezygnować z deseru. Ale tylko dlatego, że nie mieliśmy już na niego miejsca! Na uwagę zasługuje też fakt, że kolacje bardzo często podawał jeden z właścicieli, krążąc między stolikami z wrodzoną gracją i gościnnością.

    Warto również skorzystać z restauracji i tawern rozciągających się po całym Arillas. W hotelu mamy tylko śniadania i obiadokolacje, a w międzyczasie trzeba jeszcze coś zjeść. Jako, że lubimy smaczne jedzenie, posiłkowaliśmy się opiniami w Internecie, by znaleźć najbardziej wartościowe miejsca. Naszym odkryciem (no w sumie to nie tylko naszym - opinie w Internecie to potwierdzają) jest restauracja oddalona ledwie 50 metrów od hotelu, która nazywa się: Brouklis Taverna. Cudowny, uśmiechnięty właściciel (oczywiście Grek), który przejął restaurację... a jakże - po swoim Ojcu. Jest w niej codziennie od rana do wieczora i sam obsługuje Gości. Zaraża optymizmem, smakiem i miłością do Grecji. Nigdy w życiu nie myślałam, że będę jeść smażone sardynki (a że będę to robić ze smakiem, to już w ogóle!), a on mnie do tego przekonał. Pysznie, duże porcje i bogate w smaki. Prawdziwa oliwa, prawdziwa feta, rewelacyjna musaka i wspomniane wcześniej sardynki. Chociażby dla tego miejsca warto wybrać Arillas :)

    BASEN:
    I znów na klawiaturę ciśnie się: mały, skromny, czysty. Jak i cały hotel, także basen jest bardzo zadbany. Niezbyt głęboki (ok. 1.5 metra), ale zdaje egzamin. Bywały takie dni, że przy basenie było pusto i mieliśmy cały dla siebie (przypominam, że była to połowa czerwca). Przez cały tydzień nie widziałam nigdy tzw. "ręczników rezerwacyjnych" na leżakach. Ten temat nie istniał.

    Animacji brak - ni to wada, ni zaleta. Wszak, każdy oczekuje czegoś innego. Nam animacje nie były do niczego potrzebne :) Poza tym, my byliśmy nastawieni na wypożyczenie samochodu i objazd wyspy. Z leżaka do baru mamy dwa kroki. Nieopodal jest też hotelowy stół do ping-ponga.

    OBSŁUGA:
    Panowie Bracia-właściciele robią w hotelu wszystko: są recepcjonistami, barmanami, kelnerami. Bardzo się starają, robią wszystko, by zadowolić swoich gości i umilić im pobyt. Nasz zbiegł się w czasie z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej. Panowie nie dość, że razem z nami kibicowali, to wywiesili w hotelu również polskie flagi.

    Jako, że wszyscy goście pochodzą z Polski, obsługa także potrafi częściowo porozumiewać się w naszym języku. Panowie w hotelu są już od wczesnego poranka. Gdy pewnego dnia, po piątej rano postanowiliśmy wykąpać się w morzu, przy wschodzie słońca (nota bene - polecamy!), jeden z Braci był już obecny na recepcji. I choć nie było takiej potrzeby, gdy przyszliśmy się z nim przywitać - mówił do nas szeptem i prosił, byśmy nie zrobili hałasu wychodząc z hotelu, "żeby nie obudzić Gości". :)

    Powrót do domu. Ponieważ na lotnisko wyjeżdżaliśmy dopiero o 1 w nocy, postanowiliśmy przedłużyć dobę w pokoju. Przywykliśmy, że z reguły "przedłużanie doby" trwa do godziny 18:00. Tutaj mogliśmy zajmować pokój do czasu odjazdu (koszt: 25 Euro). Było to wielkie zaskoczenie, ponieważ zazwyczaj wyjeżdżającego turystę można już "olać". Nie w tym przypadku. Nie jesteśmy typowymi turystami "All Inclusive", a Grecję kochamy i latamy tam regularnie. Wiemy więc, że często zarzuca się Grekom wymuszoną gościnność. To nieprawda. Kiedy w nocy wyjeżdżaliśmy z hotelu wraz z inną parą (czyli w sumie raptem były to 4 osoby), okazało się, że jeden z właścicieli specjalnie przyszedł do hotelu tylko po to, aby nas pożegnać, każdemu podać rękę i pomóc zapakować walizki do autokaru, dziękując za pobyt! Nie spotkaliśmy się jeszcze z czymś takim.

    To wszystko uzmysłowiło mi, że tak naprawdę nie ilością gwiazdek można zbudować atmosferę i komfort swoich Gości, a serdecznością i swoim podejściem do drugiego człowieka. Ja jestem bardzo tym zbudowana i uważam, że wszyscy powinniśmy brać przykład :)

    PODSUMOWANIE:
    Zdecydowanie polecam ten hotel osobom, które chcą poznać Korfu, które chcą zobaczyć coś więcej niż przysłowiowy "hotel i plażę" i spróbować prawdziwych Greckich smaków. Schludność i podejście osób zarządzających hotelem pozwala odpocząć i naładować baterie - czy to przed powrotem do domu, czy przed kolejnymi podróżami. Polecam to miejsce szczególnie tym, którzy szukają dobrej bazy wypadowej do okolicznych, atrakcyjnych miejsc.
  • 3.0
    wrzesień 2017

    Na Korfu już nie pojadę.

    Hotel czysty, pokoje sprzątane codziennie, ręczniki wymieniane co 2-3 dni co jest wystarczające. Posiłki - śniadania monotonne - codziennie to samo, ale można się najeść do syta. Napoje do posiłku w dzbankach. Obiadokolacje zupełnie niesmaczne, porcje bardzo małe. Właściciel jest bardzo oszczędny, żeby
    nie powiedzieć skąpy jeśli chodzi o posiłki. Hotel położony blisko plaży - ok. 150 m. W pobliżu hotelu - ok 30 m jest jeden pub, który rąbie muzykę do 1 w nocy (po sezonie, bo w sezonie do 4 nad ranem). Osobiście lubię muzykę, lecz ten gość dodatkowo każdy utwór wzmacnia perkusją i tak od 17:30 do 01.00 codziennie bez względu czy są goście czy też nie. Głośniki są ustawione na zewnątrz lokalu, co powoduje że w odległości 150 m od tego pubu nie da się normalnie wypoczywać.
    Miejscowość Arillas to niewielka osada - kilkanaście hoteli, kilkadzieścia tawern, kilka sklepów. Nie nadaje się ona na miejsce do zwiedzania wyspy komunikacją publiczną - takowa tu nie istnieje. Okres końcówki września i początek października jest mało stabilny jeśli chodzi o pogodę - zdarzają się dni deszczowe i bardzo wietrzne. Ogólnie zatem nie polecam tego hotelu, choć ma swoje zdecydowane zalety.
  • 5.0
    wrzesień 2017

    Bardzo Udany pobyt hotel bardzo fajny POLECAM !!!

    Super hotel w bardzo fajnym miejscu polecam go na 100% jedzenie pyszne polożenie bardzo
  • 3.8
    sierpień 2017

    Hotel w porzadku

    Hotel oceniam na 4.Co do jedzenia na poczatku nie było zjadliwe jak dla mnie.po kilku uwagach sie poprawilo wprowadzone zostaly greckie potrawy.ale nie polecam stolowania sie w tym hotelu.nie jes to mocna strona.jedyny mankament to 2naprzeciw bary noca troche uciazliwe pomimo ze mielismy pokoje po drugie
    stronie to i tak bylo slychac dobiegajacy halas.tak poza tym plaza super piaszczysta.polecam wynajac auto i wiecej mozna zobaczyć
  • 4.3
    sierpień 2017

    Bardzo fajny hotel

    Położony 100m od plaży, ma też swój własny basen. Śniadania dosyć monotonne i skromne ale za to obiadokolacje wyśmienite! Urozmaicone smaczne menu, obfite porcje, deser. Obsługa bardzo się stara, właściciele (p. Kostas!) pomocni, bardzo mili. Pani Katrina kelnerka - przesympatyczna osoba. Sprzątanie
    codzienne, klimatyzacja dobra (za dopłatą 5 euro/dz.). Wifi - słabiutkie, nawet w lobby ledwo chodzi.
    Jedynym poważnym minusem hotelu jest to, że naprzeciwko czyli po drugiej stronie uliczki są dwie restauracje, które puszczają bardzo głośną muzykę do około pierwszej w nocy. Pomimo podwójnych okien w hotelu daje się to we znaki, nie da się zasnąć bez stoperów w uszach.
  • 3.7
    lipiec 2017

    Dla tych, którym oprócz błekitnego nieba, nic więcej nie potrzeba!

    Hotel ma dogodne położenie dla lubiących mieć plażę pod nosem, gdyż usytuowany jest przy drodze, która prowadzi prosto do jednej z piękniejszych plaż na jakich byłam. Miejscowość od której wziął nazwę hotel jest niewielka i kameralna więc nie ma tam zbyt natężonego ruchu drogowego nawet w sezonie. Aakti
    Arilla składa się z budynku głównego, w którym znajduje się recepcja i lobby z duży telewizorem, jadalnia oraz bar z niewielkim basen. W tym budynku znajdują się także na piętrach pokoje dla gości. Przy budynku głównym hotelu znajduje się kolejny budynek, w którym są tylko pokoje dla gości. W żadnym z budynków nie ma windy, ale w budynku głównym w pokojach dla gości są moskitiery w oknach, których brak w drugim budynku, a co bardzo się przydaje bo niestety komarów było tu sporo. Byłam zakwaterowana w budynku obok budynku głównego na pierwszym piętrze-jest to budynek dwukondygnacyjny. Miałam balkon od strony ulicy. Pokój był skromny i niewielki. Na jego wyposażeniu prócz naturalnie łóżka była toaletka z lustrem, szafki nocne i niewielka lodówka oraz szafa w przedpokoju. Pokuj moim zdaniem wymagał odświeżenie, choć było czysto, ale jego wyposażenie nie należało do najnowszych. Byłam miło zaskoczona łazienką. Mimo, że była niewielka to dopiero co wyremontowana-wszystko nowe: kabina prysznicowa i umywalka z bateriami, szafka z lustrem, toaleta i kafelki oraz suszarka, choć ta chyba była ze starej łazienki sprzed remontu. Klimatyzacja sterowana indywidualnie działała bez zarzutu, ale była dodatkowo płatna. Niestety, komary oraz hałas w nocy dobiegający z tawern i barów zlokalizowanych po przeciwnej stronie ulicy zmuszał do zamknięcie okna i korzystania z klimatyzacji, choć osobiście wolałabym spać przy otwartym oknie i oddychać bryzą morską, gdyż do plaży od hotelu jest blisko – z balkonu widać morze i charakterystyczną wyspę, która była opanowana przez ptactwo. Posiłki były smaczne, choć jak zwykle śniadania w formie bufety dość monotonne i standardowe. Kolacja była serwowana do stolika. Porcja nie była duża ale dla mnie wystarczająca, choć podejrzewam, że większość mężczyzn nie byłaby nią nasycona. Co wieczór było inne danie i tylko raz mi nie smakowała ryba tzn. byłą dobra, ale wybieranie z niej ości było uciążliwe. Do śniadania kawa, herbata i soki były nielimitowane, ale do kolacji napoje były dodatkowo płatne. Basen był od strony ulicy zamaskowany przez łódź w stylu starożytnym, co dawało poczucie prywatności korzystającym z niego. Głębokość nie przekraczała metra i z uwagi na swoje skromne rozmiary pełnił on funkcję wyłącznie rekreacyjną, nie dało się w nim pływać. Głównie dzieci baraszkowały w nim na dmuchanych kółkach itp. wynalazkach, a ich rodzice odpoczywali na leżakach sącząc drinki z baru hotelowego. Z całą pewnością hotel nie jest dla wymagających gości, gdyż nie ma jakiś szczególnych udogodnień. Jeśli nie zamierzamy spędzać większości czasu w hotelu, gdyż jesteśmy typem plażowicza-włóczykija, który chce zwiedzić wyspę samodzielnie lub jeżdżąc na zorganizowane wycieczki albo zadowala nas niewielki basen i bar to jest to odpowiednie miejsce dla nas.

  • 3.7
    lipiec 2017

    Mieszane uczucia, ale z winy TravelPlanet

    Sam hotel jest w porządku, ale mam mocny niesmak z powodu tego jak bardzo pokój ekonomiczny jest słabszy od pokoju standard. Gdy kupowałem bilet nie było wyboru pomiędzy tymi dwoma, a zdjęcia były niemal tylko z klasy standard i dlatego czuję się oszukany przez TravelPlanet, a nie przez hotel.
    Hotel
    polecam, nie będzie rozczarowań oprócz BARDZO głośnej muzyki codziennie aż do 1 w nocy. W pokoju ekonomicznym najmniejszy prysznic świata oraz sedes tak mały, że nie da się nawet podnieść deski (sic!). Jedzenie mi pasowało, choć troszkę mało różnorodne. Obsługa miła.
  • 4.0
    sierpień 2015

    mały rodzinny hotel, miła obsługa, smaczne obiadokolacje, blisko plaży

    plus:

    mały rodzinny hotel, miła obsługa, smaczne obiadokolacje, blisko plaży (minuta drogi), sklepy restauracje i wypozyczalnie samochodow w poblizu

    minusy:

    dodatkowo płatna klimatyzacja, niezbyt szybkie wifi (mimo iz darmowe), monotonne sniadania (codziennie to samo
    i srednio wyszukane), glosny bar malibu od strony ulicy nie dajacy spac nieraz do 2-3 w noc (lepiej brac pokoje od drugiej strony), daleko do wiekszych miejscowosci, chociaz sa autobusy