Blue Reef Resort

Ocena klientów na podstawie 27 opinii

Lokalizacja: 4,5
Pokój: 4,4
Posiłki: 4,0
Basen: 4,5
Czystość: 4,5
Obsługa: 4,5
Średnia ocena 4.1

85% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
ceniących spokój i ciszę
Mocne strony:
basen, lokalizacja
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • ceniących spokój i ciszę
  • par
  • seniorów
  • aktywnych
  • rodzin z dziećmi powyżej 5 roku życia

Sprawdź ofertę hotelu Blue Reef Resort w Travelplanet.pl

Termin:
17.12.2016 - 23.12.2016
Wyżywienie:
AI - All Inclusive
Cena za osobę: 1 359 zł
Zarezerwuj ten hotel

Opinie Klientów (27)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią! Dodaj opinię
  • 5.0
    (grudzień 2015)

    Super

    Cudowny urlop dla osób które doceniają, słońce, wyśmienite jedzenie, obsługę rewelacyjnego Szefa restauracji oraz przepiękną rafę ( nawet bez pomostu ).
    Masaż całego ciała za niewielkie pieniądze, blisko na wypady do innych zatok, spokój i cisza, widok na przepiękne morze.
    Pokoje czyste i
    zadbane ale kto siedzi w pokoju na urlopie?
    Opinie dodawane na tym forum że mało turystów, sąsiednie kurorty padły i że palma uschła odzwierciedla sytuację geopolityczną tego regionu.
    ( 4 osoby od 27 do 36lat)


  • 3.7
    (marzec 2016)

    HOTEL BEZ SZAŁU

    Hotel urządzony w starym stylu, ale w pokoju tylko się śpi, dość czysto -moja ocena *** plaża blisko , zejście do rafy -trzeba iść 0k. 400 m , brak pomostu , po sąsiedzku wszystkie hotele popadają w ruinę -palmy uschnięte -opuszczone , straszą wyglądem. W okresie 19-26 III-2016 w hotelu ok 50 osób ,
    przeważnie Polacy , Włosi , Czesi . Wybierając ten hotel kierowałem się opiniami -były db+ , niestety nie wszystko się potwierdziło , jedzenie porażka!!! , może ktoś powie że w domu i tak je się na posiłek 1 potrawę , ale niema chyba takiego żeby jadł przez 7 dni na śniadanie jajka , w prawdzie w 2 postaciach tj. na twardo lub smażone , a tu tak serwują, masło z pod lady podawane na prośbę , owoce pokrojone na kawałki i kilkudniowe, obiady i kolacje trochę lepsze , nie ma żadnych przekąsek jak w opisie , jedynie o 16 naleśniki, jeden raz na pobyt była kolacja w stylu egipskim i wtedy był nieco większy wybór potraw, kelnerzy porażka-obrusy odwracane i kładzione na stół ,mięso wydawane ręcznie każdemu sprawiedliwie po troszku, za to alkohole ok. a jak się da $ to w głowie zaszumi. Personel jest bardzo miły i życzliwy . W prawdzie przyjechałem po słońce i ono mnie nie zawiodło to miło by było żeby i reszta była w miarę zgodna z opisem.
  • 5.0
    (luty 2016)

    Bardzo nam się podobało

    Pobyt oceniamy super. Obsługa bardzo miła. Zero narzucania się i oczekiwania na napiwki. Różnorodne posiłki, dla każdego coś smacznego. W opcji all można jeść, pić do woli. Do ostatniej minuty pobytu czuliśmy się jak bardzo ważni i szanowani goście. Nie ma czegoś takiego jak odbieranie opasek po
    zakończeniu doby. Opaskę zdjąłem sam w ....domu. Gościem na pełnych prawach jest się do momentu przyjazdu autobusu zabierającego turystów na lotnisko. Oczywiście pokój należy opuścić tak jak w każdym hotelu kiedy kończy się doba hotelowa ale z tym nie ma problemu, ponieważ główny bagaż oddaje się do recepcji i dalej można korzystać z dobrodziejstw hotelu, np. obiad, kąpiel w basenach, opalanie się na leżakach, zamawianie drinków, napoi chłodzących itp. Absolutnie nikt z nas nie odczuwał jakiegoś niebezpieczeństwa, albo coś w tym stylu.
    Kilka kroków i jest się w morzu, bez problemu można dojść do rafy.
    Jak najbardziej polecamy
  • 5.0
    (luty 2016)

    Bardzo jesteśmy zadowoleni

    Bardzo nam się podobało, minusem był brak wypoczywających - około 50 osób w całym kompleksie.
    Kuchnia fantastyczna, każdy znalazł coś smacznego dla siebie, obsługa zawsze uśmiechnięta , przyjaźnie nastawiona i chętna do nauki polskiego języka, animatorzy dokładali starań, abyśmy miło spędzali czas,
    miejsce super do odpoczynku leniwego i aktywnego (nurkowanie, snorkowanie, piłka siatkowa, wodna, trochę ubogie sklepiki w obrębie hotelu , poza hotelem apteka i markety zaopatrzone w niezbędne rzeczy spożywcze. Wspaniała rafa (konieczne buty do wody).
  • 3.2
    (wrzesień 2014)

    dobre jedzenie

    Dobre jedzenie w naszym pokoju klima działała jak w chlodni duzym minisem jest brak pomostu obsluga pomocna
  • 4.0
    (październik 2015)

    Było fajnie, ale na jeden raz

    Hotel przyjemny i estetyczny o typowo arabskiej architekturze. Czyste i przestronne pokoje, ładny ogród. Basen nieduży i niestety z ruszająca się drabinką i popękanymi kratkami odpływowymi, co mogło stworzyć niebezpieczeństwo. Duży minus to brak molo prowadzącego do rafy. Czas hotelowy inny niż lokalny:
    bezsensowne i powodujące niepotrzebne zamieszanie. Obsługa nie do końca zadowolona ze swojej pracy. Zdarzały się złośliwości i opryskliwość wobec turystów. Słabe i krótkie animacje. Nie można było się doprosić o zorganizowanie dyskoteki, a jak już się udało (ostatniego wieczoru!!!) to jakość dźwięku puszczanej muzyki w dusznej sali, pozostawała wiele do życzenia.
  • 5.0
    (wrzesień 2015)

    10/10

    Jestem bardzo zadowolona z pobytu w tym miejscu. Hotel ładny, pokoje czyste. Bardzo miła i pomocna obsługa. Jedzenie smaczne i urozmaicone. Ładna plaża, rafa koralowa przepiękna. Hotel o wiele lepszy niż niektóre 5* w których byłam w Egipcie. Nie ma się do czego przyczepić- chętnie pojechałabym tam
    jeszcze raz.
  • 4.0
    (wrzesień 2015)

    Bardzo nam się podobało i wrócimy do tego hotelu

    Hotel położony bezpośrednia przy morzu, piękna rafa a w czasie odpływu przy plaży znajduje się duża niecka w której można się schłodzić, czego nie ma w innych hotelach. Posiłki urozmaicone i bardzo smaczne. Obsługa bardzo miła i nie ma wołania o napiwki. Pokoje sprzątane perfekcyjnie. Hotel dla ludzi
    szukających ciszy i spokoju. Wokół hotelu można zobaczyć inne upadłe hotele, w pobliżu apteka i mini markety 2 a na terenie hotelu różne sklepiki. W przypadku okaleczenia przez koralowce polecam gościa o imieniu Ahmed - sprzedaje przyprawy i papirusy, bardzo uczynny i pomocny. Bary są dwa przy basenie i na plaży alkohole podawane od godz.10.00. czasu hotelowego tj. o godzinę wcześniej niż czas w Egipcie co ma pozytywy, gdyż można napić się wcześniej. Ogólnie hotel wywarł na nas bardzo dobre wrażenie. Polecam.
  • 5.0
    (sierpień 2015)

    ŚWIEŻO PO POWROCIE

    Jeszcze przed wylotem na bieżąco śledziłam wpisy z opiniami dotyczącymi Blue Reef Red Sea Resort, do którego wyjazd planowałam ze względu na przystępną cenę. Duża część opinii była nie tylko zniechęcająca, ale wręcz odstraszająca. Prawie porzuciłam plany związane z tym hotelem gdyby nie znaleziony przez
    znajomego artykuł w internecie, który otworzył mi oczy:
    http://podroze.onet.pl/plaze/all-inclusive-a-mialo-byc-tak-pieknie/ne83e

    Dodam, że to moje pierwsze wakacje w formie AI – do tej pory wszystkie zagraniczne wyjazdy organizowaliśmy sobie samodzielnie, w gronie przyjaciół. Spędziłam w Blue Reef 15 wspaniałych dni. Poniżej moja opinia i zdanie o tym miejscu, o turystach i o sposobie w jaki Polaki-Cebulaki spędzają wakacje „na all-u”.
    Po pierwsze AI nie oznacza „wszystko za darmo” co zresztą w każdej ofercie na stronie internetowej jest opisane w miarę dokładnie, nawet z przedziałami godzinowymi poszczególnych posiłków. Wystarczy przeczytać co się kupuje. Tak jak czytamy ofertę chociażby usług telekomunikacyjnych. Po drugie turysta jest GOŚCIEM, a gość ma nie tylko przywileje, ale powinien również z szacunkiem odnosić się do gospodarza. Niestety podczas tych 15 dni spędzonych w hotelu spotkałam się z wieloma przykładami grubiańskiego, niekulturalnego zachowania rodaków. Przychodząc do baru w Warszawie, Poznaniu czy Katowicach nie rzuca się rozkazów „te lej mie to piwo, prędko” tylko grzecznie zamawia ze słowami proszę i dziękuję. Niektórzy natomiast zachowują się tak jakby ten pracujący na chleb Egipcjanin był tam jego służącym zobowiązanym spełniać każdy rozkaz. W kilku komentarzach padły bezpośrednio imiona pracowników takie jak Mohamet (barman z baru przy basenie) czy Ahmed (bar na plaży). Jeśli człowiek przychodzi zadowolony, z uśmiechem, wita się z barmanem, zagaduje go o samopoczucie to atmosfera jest naprawdę cudowna. Wystarczy przyjacielskie nastawienie by dostać solidniejszego drinka. Warto podkreślić, że w obu barach nigdy nie było kolejki i przez 15 dni tylko raz spotkałam się z sytuacją, że wieczorem zabrakło lodu do drinków. Jeśli ktoś chciał lekki drink to dostawał lekki, jak double whisky to wszystko było zgodnie z życzeniem. Barmani zawsze się uśmiechali, czasem żartowali. Hotel to nie Pałac Polaczka ze stadkiem służących utrzymywanych za nędzne miedzianki. Hotel to miejsce, w którym i personel i goście powinni czuć się dobrze, jedni widząc zadowolenie gości, drudzy ciesząc się ze znakomitej obsługi. Takie były nasze wakacje. Cudowni barmani, dobre drinki. Nikt nam nie odmawiał brania po 4-6 kubków, wszyscy wiedzieli że jesteśmy tu większą ekipą i to nie „zachłanność” tylko każdy zabierał napoje dla większej grupy. Nikt nas nigdy nie odganiał spod baru „bo nie jesteśmy Włochami” jak zostało napisane w jednym z komentarzy. Kubki to nigdy nie były setki. Większość czasu operowano 250 ml kubkami z coca-coli. Nigdy nie brakowało alkoholu, jeśli skończyła się wódka zaraz otwierali kolejną butelkę. Barmani sami z siebie przygotowywali ciekawe drinki, dodawali od siebie kolorowych likierów do naszych zamówień.
    Druga kwestia intensywnie poruszana w komentarzach to brak animacji. Oczywiście kolejna bujda na resorach. Oprócz sobót które są dniem wolnym od pracy dla grupy animatorów, animacje odbywały się w każdy dzień. Począwszy od aqua aerobiku czy rozciągania rano, poprzez jogę i siatkówkę w ciągu dnia, a skończywszy na wieczornych show. Prawdą jest, że w dużej mierze operują językiem włoskim, ale mówią również po angielsku. W drugim tygodniu dołączyła do animatorów Słowaczka, i problemy językowe w ogóle przestały istnieć. Animatorzy chodzili po plaży, wołali, zapraszali. Co więcej zaprzyjaźniali się z gośćmi rozmawiając z nimi na przeróżne tematy. Animacje były różne, od cyrkowych sztuczek z żonglowaniem, poprzez tańce regionalne, Beach Party i dyskotekę z karaoke, a na drastycznym show z udziałem Fakira kończąc. W tym ostatnim miałam okazję brać udział jako „asystentka” więc wierzcie mi na słowo: wszystko było prawdziwe. I nie prawdą jest, że animacje są tylko dla Włochów, Polacy również śmiało mogli w nich brać udział. A pretensjonalne wpisy „tylu Polaków, a brak animacji w języku polskim” uważam, za bezczelność. Jesteśmy za granicą, w większości krajów gdzie kwitnie turystyka, powszechny język to język angielski. Nie musimy robić z siebie nieporadnych Francuzów, albo Włochów, którzy umieją porozumiewać się tylko w języku ojczystym. A czy animacje były kiepskiej jakości? W sumie to nie wiem czego się spodziewacie: występu rodem z Teatru Wyspiańskiego czy pokazu najnowszego show Cirque du Soleil? To są tylko ludzie. Którzy umieją w tym zakresie i tak więcej od Was. Było śmiesznie, było wesoło. Animacje to w moim rozumieniu prosta, lekka i przyjemna rozrywka.
    Od języka do kuchni przejdę tylko krótką dygresją: cebula, papryka czy pomidory to są tak banalne słowa, że nie trzeba być poliglotą żeby umieć powiedzieć kucharzowi jakie chcemy dodatki do omletu w języku angielskim. Za to nie rozumiem na jakiej podstawie oczekujecie, że kucharz zrozumie wasze POLECENIE tudzież rozkaz o treści: „trzy jajka sadzone”. Ktoś też napisał, że masło było wydzielane przez jednego kucharza. Krótko wyjaśnię: mimo klimatyzacji w restauracji i tak jest dość ciepło. Kucharz przygotowujący omlety wcale nie wydziela masła (które nota bene jest bardzo dobre, nie żadna roztopiona margaryna o której również ktoś pisał w komentarzach). Po prostu ten kucharz ma je w takiej chłodziarce, wystarczy przyjść i poprosić. Dodam, że perfekcyjnie nauczył się słowa masło, nie trzeba nawet wiedzieć jak to jest po angielsku. I daje ile chcesz, ja brałam dla siebie i znajomych i nigdy nie robił mi problemu. A idąc dalej szlakiem menu i kuchni: śniadania to płatki, mleko, jogurty, miód, jajka, ciastka, rogaliki, pieczywo, pomidory, ogórki, serki feta w różnych smakach i ichniejszy ser „żółty” oraz „wędlina”, no i wspomniane omlety, jajecznice i jajka sadzone. Niby szału nie ma, ale nie spodziewam się, żeby wszyscy krytykujący jedli wystawne, wielodaniowe śniadania w domu. Coś się zawsze znalazło, ja głodna nie wychodziłam. Ser i wędlina to inna sprawa, nie jedzą wieprzowiny, a mięsa i nabiału nie przetwarzają na szwajcarskie rarytasy. Taka kultura, taka kuchnia. Gdyby Egipcjanin przyjechał do Polski też by się zdziwił jedząc kanapkę z ogórkiem kiszonym, albo jakieś wymyślne śledzie w śmietanie. Jak ktoś chce jeść polską kuchnię to polecam Bałtyk.
    Jeśli chodzi o obiady i kolacje to wybór był duży. „Pan Spagettimaker” miał zwykle dwa albo trzy sosy i robił również mixy na zamówienie. Dwa rodzaje makaronu, dodatkowe pikantne przyprawy wedle uznania. Były kalmary w różnej postaci, drób, wołowina, gulasze, zupy, ryż biały, ryż z curry, ziemniaki pieczone i frytki, było pieczywo, był grill (tu faktycznie Pan miewał muchy w nosie), była mini pizza. Była masa warzyw na ciepło, masa sałatek i warzyw na zimno i wiele ciast oraz owoców na deser. Jestem raczej przyzwyczajona do tradycyjnej polskiej kuchni i lubię bardzo włoską, kilka dni próbowałam tych nowych smaków, żeby się przestawić. Naprawdę można było skomponować dobry, smaczny posiłek z tego co było dostępne, a nigdy niczego nie brakowało. Najmilej wspominam kurczaczki ala KFC oraz pyszny sos do spaghetti chilli z czosnkiem. Ale tak poza tym, nigdy nie byłam głodna, a wręcz każdy posiłek wymagał przynajmniej godzinnej sjesty. Co do przekąsek, to trudno mi się wypowiedzieć w temacie czy one w ogóle były, bo ani nie jestem wielbicielką słodyczy więc nigdy się nie wybrałam po naleśnika, ani nigdy w ciągu dnia nie byłam tak głodna by szukać czegoś do zjedzenia. Przekąski podobno są serwowane przy barze na basenie, gdzie nie spędziłam ani jednego dnia, tylko wieczorne drinkowanie.
    Muzyka wcale nie była taka straszna, a za jej głośność nie odpowiadali wcale barmani tylko animatorzy, a dokładniej „Michael Jackson” więc jeśli ktoś po polsku próbował truć barmanowi coś na temat głośności i jakości muzyki to nic dziwnego, że spotkał się z olewką – barman ma inne obowiązki. Mnie muzyka nie przeszkadzała. Zwłaszcza, że w czasie posiłków jej nie było, a po obiedzie była zawsze godzinna sjesta, wg tego można było sobie obliczać jaki mamy czas. Mnie się bardzo podobały romantyczne piosenki z popularnym zwrotem „habibi” w tle, oddawały klimat i nastrój tego, że jest się w Egipcie.
    Pokoje czyste, schludne. Nie przyleciałam do Egiptu by siedzieć w pokoju więc nawet jakby były mniejsze to by mi to nie robiło różnicy. Większość z widokiem na ogród, morze oraz basen. Ośrodek jest mały i kameralny. Na plaży nigdy nie brakowało leżaków, nie trzeba było przed śniadaniem pędzić by rzucić ręcznik, nikt też nie kradł ręczników, mogły sobie leżeć do późnego wieczora. Ja bardzo bezpiecznie czułam się zostawiając różne rzeczy, także telefon komórkowy. Nikt nie grzebał po leżakach, a obsługa była bardzo miła, na bieżąco sprzątała kubeczki, popielniczki czy pomagała rozłożyć ręcznik, albo przenieść leżak w inne miejsce.
    O personelu, w wielkim skrócie: cudowni ludzie. Weseli, uśmiechnięci. Dbają o ogród i o bezpieczeństwo turystów. Są mili, przyjacielscy nawet jeśli po kilku drinkach zachowujemy się nieco mniej odpowiedzialnie.
    Jeśli chodzi o wejście na rafę to faktycznie brakuje pomostu, ale nie jest to wcale aż tak uciążliwe. Ten kilkuminutowy spacer po wyznaczonej części morza traktowałam rekreacyjnie zamiast aqua gym. Sama rafa przepiękna, ta obumierająca, szczątkowa część w drodze na kraniec tak pełna ryb, że wystarczyło zanurzyć głowę. Są tam również ryby terytorialne, które nazwaliśmy „Strażniczki Rafy”, jeśli pływa wokół Twoich nóg gdy stoisz na piasku to znaczy, że wkradłeś się na jej terytorium. Nie wolno stawiać stóp, należy pływać. Wtedy nie czują się tak bardzo zagrożone. Na rafę należy chodzić wtedy gdy nie ma fal, wtedy jest bezpiecznie. Gdy wisi czerwona flaga i morze faluje, wówczas można sobie zrobić krzywdę odzierając się o rafę. Rany nie będą poważne, szybko w słońcu przeschną, ale kolejne wejście do słonej wody będzie straszliwą męczarnią. Przy samej plaży jest tzw. „bajoro” pogłębione i przyjemne do pływania nawet bez butów ochronnych, taplania się i dyskutowania w kółeczku. Ale przy przypływach można tam również spotkać ciekawe stworzenia morskie. To był mój pierwszy raz i czułam się jak w Animal Planet. Naprawdę warto. Można spotkać płaszczki (uwaga bo są niebezpieczne), skrzydlice, żółwia, meduzy, węże koralowe i wiele gatunków ryb. Niektóre naprawdę dziwne – do moich ulubionych należały papugoryby barwne jak tęcza. Wzdłuż plaży są dwa pomosty, pierwszy opanowany przez jakiegoś Egipcjanina i przez to płatny, choć powątpiewam że czyni to legalnie. Opłata za osobę za 1 dzień to 5 dolców lub 3 euro. Drugi pomost jest nieco dalej i zaczyna się już w wodzie, natomiast jest bezpłatny. Mimo wszystko polecam tylko gdy nie ma fal, bo później ciężko jest wrócić.
    W komentarzach pojawiały się również skargi dot. czasu w którym funkcjonuje hotel i że czas ten jest inny niż w sklepach po przeciwnej stronie ulicy. Nie wiem w czym problem skoro sklepy i apteka czynne były 24h na dobę, więc godzina nie miała tu żadnego znaczenia. Poza tym śmiem twierdzić, że to zwyczajne kłamstwo bo sklepy i ekipa od quadów posługiwała się również czasem jaki obowiązuje w Kairze - jest czas lokalny godzinę do przodu. Co oznacza, że czas w hotelu był czasem lokalnym. I jeśli Itaka kazała się ludziom spotykać z rezydentką i na wycieczki wg czasu polskiego, to była to tylko i wyłącznie wina Itaki. Jak polecimy do USA to nikt nam nie będzie przestawiał czasu na polski, tylko to my się musimy dostosować do tego jaki czas panuje w danym kraju. Nam nie sprawiało to różnicy, serio w czym problem żeby przestawić zegarek albo po prostu dodawać godzinę do czasu jaki mamy? ŻADEN. To tylko szukanie pretekstu do krytykowania. A jedyne co wspominam negatywnie to podejście rezydentki. Spotkanie organizacyjne było w nieklimatyzowanym pomieszczeniu i Pani skupiała się wyłącznie na wycieczkach fakultatywnych, które Itaka ma w swojej ofercie. Żadnych sensownych informacji. Tak naprawdę bez rezydentki poradzilibyśmy sobie tak samo dobrze. A czas przylotu do Polski w drodze powrotnej podali o prawie godzinę za późno i jeśli ktoś nie reagował intuicyjnie to pewnie kwitł w 14 stopniach na lotnisku czekając na swój transport kilkadziesiąt minut.

    Wakacje uważam za udane, hotel spełnił moje oczekiwania. Obsługa była cudowna, komunikatywna i nigdy nie robili problemów. Rada dla innych: więcej uśmiechu na twarzy, więcej radości i rozmówki polsko-angielskie w kieszeni. Im więcej dacie z siebie tym więcej dostaniecie od nich.
    Jeśli ktoś ma jakieś pytania czy uwagi do tego co napisałam, zapraszam na maila: karolina.rozkosz@gmail.com

    Pozdrawiam, i dziękuję całej ekipie Blue Reef za cudowne wakacje.
  • 4.0
    (sierpień 2015)

    bardzo dobry

    ŚWIEŻO PO POBYCIE
    - animacje codziennie (rano joga, później aqua aerobik, 17:00 siatkówka, 22:00 show)
    - animatorzy caly dzień byli dostępni i zachęcali do barania udziału w zajęciach
    - cudowna plaża na której zawsze było miejsce
    - niesamowita rafa koralowa!!! ( ludzie nie siedźcie
    cały dzień nad basenem)
    - jedzenie: śniadania monotonne, ale w sumie w domu zwykle też jem omlet/naleśniki albo pieczywo z dodatkami, obiad i kolacja to już prawdziwa uczta ( codziennie coś innego co dla mnie skończyło się +6kg po 14 dniach)
    - 2 bary (zimne piwo i drinki w jednorazowych kubeczkach 250ml a nie jak ktoś pisał 100ml), drinki typowo "polskie" czyli mocne pół na pół whisky z colą, brak kolejek co w sierpniu było dla nas miłym zaskoczeniem
    - obsługa fantastyczna ( barmani po 2 dniach doskonale nas już znali;) a z ochroną to można było imprezować w nocy:P )
    - w hotelu było czysto
    Podsumowanie: Czytając opinie innych ludzi mam wrażenie, że my albo byliśmy w innym hotelu albo mamy jakieś niesamowite szczęście. Nikt nas nie obrażał, wszyscy dbali o to czy czujemy się dobrze. Jak popsuł sie tv to w 10min dostaliśmy nowy. Wieczorami animatorzy pytali jak nam minął dzień, brali dobie do serca nasze uwagi. Te dwa tygodnie wspominam bardzo dobrze;)
0 OFERT
ZGŁOŚ UWAGI DO STRONY