Aurora Oriental Bay Marsa Alam

Ocena klientów na podstawie 307 opinii

Lokalizacja: 4,1
Pokój: 3,9
Posiłki: 3,9
Basen: 4,4
Czystość: 3,9
Obsługa: 4,3
Średnia ocena 4.0

88% osób poleca ten hotel

Polecany dla:
ceniących spokój i ciszę
Mocne strony:
basen, obsługa
Słabe strony:
brak
Klienci polecają hotel dla:
  • ceniących spokój i ciszę
  • par
  • aktywnych
  • seniorów
  • rodzin z dziećmi poniżej 5 roku życia

Sprawdź ofertę hotelu Aurora Oriental Bay Marsa Alam w Travelplanet.pl

Termin:
31.01.2017 - 07.02.2017
Wyżywienie:
AI - All Inclusive
Cena za osobę: 2 013 zł
Zarezerwuj ten hotel

Opinie Klientów (307)

Znasz ten hotel? Podziel się opinią! Dodaj opinię
  • 3.5
    (grudzień 2016)

    Super hotel dla osob pragnacych ciszy ,spokoju i lubiacych snurkowanie

    Super ekipa animatorow ktora potrafi zarazic dobrym humorem i nastrojem nawet najgorszych ponurakow.Reakcja na zglaszane problemy, potrzeby czy jakiekolwiek uwagi natychmiastowaPozdrawiam caly personel hotelowy ,napewno do WAS wrucmy.Alibaba
  • 4.3
    (czerwiec 2016)

    Akurat niefartownie

    Ogólnie gdyby nie awaria generatorów prądu jest ok. Jedzenie dobre, pokoje ładne , piękna zatoka morska. Niestety ,ale już 2 dnia nastąpiła poważna awaria i przeniesiono wszystkich gości do Hotelu Resta , który okazał się dużo bardziej luksusowy.
    Wielkie dzięki dla Mahmouda rezydenta Rainbow Tours
    , profesjonalnie się nami zajął i szybko zoorganiował przeniesienie :) :) :)
  • 5.0
    (maj 2016)

    Pierwsza wizyta w Egipcie!

    Hotel ma już swoje lata co czasami widać,ale obsługa nadrabia te niedociągnięcia.
    Pokój bardzo duży z aneksem kuchennym(?) było jedno małe niedociągnięcie,ale to szczegół.
    Jedzenie bardzo dobre i urozmaicone.Każdy coś dla siebie znajdzie.
    Z basenów nie korzystaliśmy.
    Plażą mimo że
    oddalona od hotelu bardzo fajna i można na niej nawet zjeść obiad.
    Rafa bardzo ładna po dwóch stronach zatoki.Pomimo 3-4 dni wietrznych podziwianie raf niezagrożone.Można bez problemu spotkać żółwie,rozdymki,rogatnice,skrzydlice,belony,płaszczki czy ryby-krokodyle.
    To nasza pierwsza wizyta w Egipcie i na pewno jeszcze wrócimy.
    Zachód slonca Ryba Wargacz Zólw
  • 4.0
    (marzec 2016)

    Piękna infrastruktura (ogrody, zieleń) , baseny czyste zadbane, miła obsługa , jedzenie dobre chociaż mógłby być większy wybór.

    Piękna infrastruktura (ogrody, zieleń) , baseny czyste zadbane, miła obsługa w razie kłopotów rozwiązują problemy. Jedzenie dobre chociaż mógłby być większy wybór. Niestety Hotel wymaga remontu. Trzeba kawałek dojść do plaży 5 min jak dla mnie nie było kłopotu. Ładna zatoka chroni przed falami podczas
    wiatru i można spokojnie snurkować. Ogólnie polecam.
  • 4.0
    (marzec 2016)

    Plusy: plaża, obsługa, baseny i jedzenie. Ale są też minusy

    To dobre miejsce, gdy chcesz wypocząć z rodziną lub przyjaciółmi. Im więcej ludzi zbierzesz, tym bardziej zadowolony będziesz. Albo jeśli lubisz poznawać nowe osoby na wakacjach. Inaczej zanudzisz się na śmierć.

    W podróż wybrałem się z przyjaciółmi. Nasza szóstka trzymała się razem. Nie nudziliśmy
    się, mimo że hotel jest na kompletnym odludziu. Jak niemal wszystkie obiekty w Marsa Alam. Trzeba o tym pamiętać, planując wakacje. Wyjście do bankomatu (tak, nie ma go w hotelu) to prawdziwa wyprawa (najbliższy jest w hotelu Brayka - na szczęście, co nie jest regułą w Egipcie - czyta karty Visa i MasterCard). Dlatego polecam, by jednak wziąć więcej pieniędzy niż planuje się wydać. Tym bardziej, że wydatki zaczynają się na lotnisku (ta nieszczęsna opłata za wizę: 25 dolarów). A i przelicznik, funty - dolary - złotówki, może się okazać zabójczy.

    Ale wracając do hotelu. Położony jest przy lagunie. Fakt, trzeba tam dojść, jakieś 300-400 metrów od wejścia do hotelu, ale zdecydowanie warto. To co jest w wodzie zadziwia. Wszystkie informacje na temat żółwi są prawdziwe. One naprawdę mają tam swoją ostoję. Są też ośmiornice, mnóstwo ryb i innych żyjątek. Dlatego nie ma co - trzeba zabierać ze sobą płetwy (zatoka jest naprawdę duża), maskę i rurkę. Warto zaopatrzyć się w kamerkę do zdjęć podwodnych - znajomi będą zazdrościć. Laguna ma jeszcze jedną zaletę. Można się tu kąpać, nawet gdy na Morzu Czerwonym szaleją wielkie fale. Tu jest cisza i spokój. Plaża to jeden z najpoważniejszych plusów tego hotelu.

    Sam hotel ma jednak czasy świetności za sobą. Meble są już podniszczone, nie wszystkie sprzęty działają jak powinny - tu mowa o klimatyzacji czy wyciągu w łazience. Czyli trzeba się liczyć z kłopotami. Pokoje rodzinne są przestronne, złożone z dwóch dwuosobowych sypialni i pokoju dziennego. Naprawdę ogromnego, z czymś na kształt aneksu kuchennego, tyle, że bez żadnego wyposażenia (prócz szklanek). Są też pokoiki oddzielne, bez tego wspólnego. Dość małe i przeciętnie wyposażone.

    Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie spędzał wakacji w pokoju hotelowym. Prócz plaży są też baseny. Kilka, w tym jeden, najmniejszy, podgrzewany zimą. Okupowany przez Czechów, Włochów i oczywiście Polaków. Raptem kilka leżaków się zmieściło nad brzegiem. Powyżej tego basenu, jest kolejny - z barem. Poniżej też jest następny, największy. W sumie mnóstwo przestrzeni, zawsze można znaleźć miejsce dla siebie, bez konieczności obijania się o innych wypoczywających. Woda nie jest przesadnie chlorowana, ale baseny są codziennie wieczorem czyszczone. Wielki plus.

    W przerwach na spanie i wypoczywanie hotel oferuje posiłki. Moim zdaniem, jest to jeden z największych plusów. Jedzenie jest smaczne i różnorodne. Mięsna podstawa to kurczak, wołowina i ryby. Wszystko smaczne i dobrze przygotowane. Niemal codziennie wieczorem grill na tarasie. Ziemniakożercy też będą mieli używanie. Kucharze potrafią tu przygotować kartofle na wszystkie nam znane sposoby. I - o dziwo - frytki też im wychodzą. A wiem, że w Egipcie to nie jest reguła. Jak ktoś musi jeść ciągle, to w tym hotelu będzie miał okazję. Dzień zaczyna się śniadaniami, potem przekąski nad basenem, w lobby barze i na plaży, obiad w restauracji, potem pizza, lody, przekąski, frytki, hamburgery, pieczona ryba, kolacja... Można jeść non-stop. Chcesz schudnąć? Omijaj ten hotel.

    To nie był mój pierwszy wyjazd do Egiptu, ale pierwszy do Marsa Alam. Przyzwyczajony jestem do bakszyszu. Ale pierwszy raz spotkałem się z tym, żeby barman nie chciał wziąć paru dolarów. Obsługa zresztą w tym hotelu jest wybitnie sympatyczna i pomocna. Kelnerzy spełniają zachcianki podczas posiłków, barmani przygotowują fajne driny (szczególnie dla kobiet), sprzątający wywija z ręczników kwiatki, krokodyle i słonie. Wszyscy są uśmiechnięci, a gdy wyjeżdżasz, sprawiają wrażenie, jakby spotkała ich poważna przykrość. Kto by pomyślał... ;) To samo tyczy się animatorów, którzy zachęcają do ruchu, ale nie są nachalni. Podobnie naganiacze (masaż, jeżdżenie na quadach, nurkowanie itp.). Polecam zresztą skorzystać z oferty nurkowania ze statku (rezydent chce za to 55 dolarów, na plaży można tę samą wycieczkę z tym samym instruktorem - który mówi rzecz jasna po polsku - kupić za 25 dolarów). Quady też są ekstra - i wystarczy 15 dolarów.

    Podsumowując:
    chcesz posnurkować: wybierz ten hotel.
    lubisz jeść: wybierz ten hotel.
    potrzebujesz ciszy i spokoju: wybierz ten hotel.
    uwielbiasz aktywności: wybierz ten hotel.
    masz fioła na punkcie czystości albo lubisz spędzać wakacje w luksusie nie wychodząc z pokoju hotelowego - omijaj Aurorę z daleka.
  • 3.2
    (luty 2016)

    Cena odpowiada jakosci

    Oczekiwalam więcej, ale zaplacilismy za wycieczke nie duzo tak ze cena odpowiada jakosci.
  • 5.0
    (maj 2015)

    Ponownie w Oriental Bay i było super!

    Ponownie zawitałem do tego hotelu ,ale w większym składzie - rodzinnym. Hotel od ostatniego pobytu dużo się nie zmienił jedynie zauważyłem niewielkie zmiany na plaży (toalety) , pokoje bez uwag - przestronne ( brak czajnika w naszym pokoju,a u dzieci był) i takie inne sprawy bez znaczenia . Poza tym
    powoli nie które elementy hotelu ulegają zużyciu ,ale to normalne. Dziwie się tylko ludziom , którzy wypisują głupoty i są nie zadowoleni - bo : " woda w morzu za słona" , a ich pobytu ograniczał się tylko do baru przy basenie ,a wyjazd był 7-dniowy i pierwszy raz w Egipcie. Niestety najwięcej narzekają ludzie z południowej części naszego kraju , lubią to dokumentować swoimi zdjęciami i bzdurnymi komentarzami. Nasza opinia o tym hotelu jest bardzo pozytywna i byliśmy zadowoleni z naszego wyjazdu. Nikt nie zachorował , wyżywienia było pod dostatkiem i napojów. Moja 2,5 letnia wnuczka kapała się w morzu i bawiła z animatorami - pozdrawiam Julę i Wadima z Ukrainy oraz Arinę z Rosji ,a także Selene i Andre z Włoch.
    Podsumowując moją opinie - POLECAM TEN HOTEL - a jak ktoś ma pytanie to odpowiem drogą elektroniczną.
    Pzdr.Pawel
  • 2.0
    (marzec 2015)

    Hotel dla niewymagających emerytów i ręcistów ...

    Witam Serdecznie. Moja opinia będzie długa ale warto ja przeczytać. Na nasze wakacje wybraliśmy hotel Aurora Oriental Bay Marsa Alam Resort ( piszę nasze bo byliśmy z paczką przyjaciół - 3 pary ) Po przylocie do Marsa Alam transfer do hotelu trwał ok 50 min. Po przybyciu do hotelu kazano nam zostawić
    walizki przed budynkiem i wraz z rezydentem rozwożącym turystów po hotelach udaliśmy się do recepcji gdzie przywitano nas drinkiem co było miłe. Poprosiliśmy rezydenta żeby poprosił, załatwił nam pokoje obok siebie a że było to po za sezonem nie powinno być problemem. Po chwilowej rozmowie arabskiej z Panami na recepcji dostaliśmy opaski All Inclusive i klucze ( karty do pokojów ) które jednak od razu nam zabrał jeden Pan z obsługi który prowadził nas do pokoi. Nasze walizki zniknęły jak się później okazało pojechały wózkiem pod budynki w których mielimy zamieszkać i jak się też okazało każda para była w innym budynku. Rozumiem jak chociaż byli byśmy w jednym ale jedni w budynku nr 10 na 2 pietrze, drudzy w 11 na parterze a 3 w 11 na 2 pietrze ... Oczywiście walizki wnosili Panowie z obsługi którzy nie wyszli z pokoju dopóki nie dostali pieniędzy ... Po częściowym rozpakowaniu postanowiliśmy obejrzeć hotel i jego okolice. Ogrody hotelowe piękne, zadbane, 3 baseny z czego jeden mały podgrzewany w którym kąpali się wszyscy goście wiec miejsca nie było za dużo. Ogólnie hotel wygląda ładnie ale widać już upływ czasu. Pokoje ok, woda mineralna dostarczana co dzień, sprzątanie wedle życzenia jak to wa każdym hotelu zależy jak się wywieś zawieszkę na klamce. Jedzenie ... Ogólne średnio ... Szczegółowo Śniadania - najgorsze ... Jedyne co jedliśmy to jajka gotowane na twardo, omlet oraz parówki.P o za tym szczerze nie było w czym wybierać. Pieczywo słodkie, masło - olej z tłuszczem niewiadomego pochodzenia, fasola gotowana z czerwona wodą która miała przypominać sos, jajecznica która nie powiem jak wyglądała, ser, wędliny tragedia, Obiady - w miarę Co dzień wołowina, ryż, frytki, ziemniaki, zupy - woda z olejem, okazjonalnie kurczak, spaghetti - makaron z kwaśnym sosem bez mięsa, jakieś kotlety. Plus za pyszne desery ( bardzo słodkie ) Kolacje - w miarę Kotlety z wołowiny z obiadu, ryby, okazjonalnie szaszłyk, oczywiście frytki, ryż itp Snak bar - na plaży i przy barze na basenie - porażka Frytki i pizza ( ciasto z sosem bez jakich kolwiek dodatków posypane pseudo serem którego było tyle ze nawet go nie było czuć ) Alkohol ... o tym można by napisać książkę. Piwo - rewelacja ( Stella ) Wódka, rum, dzin - woda z alkoholem Soki i inne - bardzo słodkie ( trzeba rozcieńczać zęby wypić ) Ale najlepsze jest to ze jedynie w głównym barze można napić się w szklance. Przy basenie i na plaży dostajemy wybrany napój - UWAGA do kubeczka plastikowego o pojemności 100 ml z czego leją jakieś 80 ml ... Jedno piwo 0.5 potrafią rozlać na 6 kubeczków ... Rozumiem jest to ze względów bezpieczeństwa żeby nie potłuc szklanek i nie zrobić sobie i innym krzywdy ale bez przesady ... podchodząc z chłopakami musieliśmy zamówić 15 piw i nie chcecie wiedzieć jak na nas wtedy patrzyli ... po za tym rosjanie, niemcy, włosi dodawali w szkle i oczywiście większe porcje alkoholu. W hotelu nic się nie dzieje, od godziny 10 do 12 gra muzyka jak na pogrzeb w dodatku tak cicho ze ledwo ją słychać ( całe szczęście ) ok 12 w podgrzewanym basenie odbywa się aqua aerobik wiec przez 20 min gra głośniejsza muzyka która niestety po aerobiku cichnie i do końca dnia czyli do 16 znów gra pogrzeb ... z przerwa na obiad. Plaża Trzeba na nią dojść jakieś 800 metrów pokonując drogę na której miły Pan z obsługi dba oto żeby nic nam się nie stało przeprowadzając nas na drugą stronę. Plaza jest piękna piaszczysta, łagodne zejście, piękne rafy - to jedyny plus tego hotelu. Bar przy plaży, standard kubki 100 ml i tyle. Plusem jest to że jest tam też podawany obiad ( w okrojonej wersji ) Ubikacja na plaży czynna do 16, po 16 trzeba korzystać z ubikacji dla personelu ( której zdjęcia dodałem ) bar również o 16 jest zamknięty. Chcieliśmy pograć w piłkę siatkową to niestety można grać tylko od 15 do 15.45, nie można pożyczyć piłki w innych godzinach... Po prostu po 16 życie w hotelu zamiera. Wracając do hotelu po kolacji praktycznie można by iść spać... Animacje, występy - żenada, porażka nawet nie mam słów których mógł bym tu użyć. Byłem już w kilku hotelach ale to co było w Aurora przeszło wszystko. Wieczorne występy na które w każdym normalnym hotelu zapraszane są "gwiazdy" fakir show, fire show itp ... W Aurora tymi "gwiazdami" byli animatorzy z hotelu którzy przebierali się w jakieś dziwne stroje u uważali ze są świetni w tym co robią a szczerze ja bym zrobił tam lepszy show ... Do 23 można było siedzieć w barze po 23 była dyskoteka hotelowa na parkiecie której tańczyli animatorzy i koniec. Oczywiście bar na dyskotece płatny. Do dyspozycji gości był o dziwo darmowy bilard i pin pong + wielkie szachy. Rezydent - o nim nawet się nie będę wypowiadał. Przybył na spotkanie drugiego dnia i pierwsze co nam powiedział to to ze ma niestety dla nas zła wiadomość iż wylot mieliśmy o godzinie 1 w nocy to niestety o godzinie 12.00 musimy opuścić pokoje ( co jest normalne ) i odcinają nam opaski all inclusive ... Ta informacja bardzo nas ucieszyła, dalsza rozmowa z nim nie miała już sensu. Wycieczki. My akurat lecimy z biura podróży Rainbow Turs - i jak dobrze wiecie biura liczą sobie więcej za wycieczki niż faktycznie one są warte dlatego nie korzystaliśmy z ich usług. Jedyne co w Marsa Alam jest do oglądania to zatoki rafowe których jest ok 6 i na każda z nich możecie wybrać się taksówka ( koszt do 7 dolarów za osobę ) Bierzecie maskę, rurkę, aparat, ręcznik i w drogę. Jest bezpiecznie, nikt nie się nie kreci koło rzeczy pozostawionych na plazy. Sami o tym nie wiedzieliśmy, ale pewnego dnia chcieliśmy się wybrać do Centum Marsa Alam, lecz dzięki czujności "Mirianny" - czeska rezydentka która była cały czas w hotelu, która podsłuchała ze chcemy jechać do centrum i odrazu nas od tego odwiodła ... Powiedziała ze centum Marsa Alam to 2 ulice, miasto w którym się nic nie dzieje bo wszyscy mieszkańcy pracują w hotelach i to właśnie Miriana powiedziała nam o tych zatokach rafowych wiec wsiedliśmy w taxi i pojechaliśmy snurkowac. Co do wycieczek hotelowych to nie dajcie się naciągnąć na snurkowanie z przewodnikiem. Murzyn chodzi i nagania ludzi na wycieczkę no i nas niestety też na jedna nagonił ale dzięki mojej czujności i spostrzegawczości zauważyłem ze wycieczka ta była dokładnie w to samo miejsce w którym byliśmy sami taksówka ale kosztowała 45 dolarów ! wiec gościu zaproponował w tej samej cenie inna zatokę. Jak się później okazało była ona 2 kilometry dalej od miejsca gdzie byliśmy sami ... ( jedyny plus to pianka do pływania - morze nie było jeszcze na tyle cieple co dawało lepszy komfort ) w dodatku wycieczka ta w centrum nurkowym z którego jechaliśmy kosztowała 10 euro ... wystarczyło tylko iść bezpośrednio do tego centrum które znajdowało się z drugiej strony plaży ... Co do ostatniego dnia ... Na śniadaniu musieliśmy zrobić sobie prowiant na cały dzień ... Ale z czego go zrobić jak nic nie było na śniadaniu ... Każda para po 10 jajek na twardo i kilka kromek słodkiego chleba... Do godziny 11 spędzaliśmy czas przy basenie, korzystając jeszcze z przywilejów all inclusive. Ok 12 musieliśmy się zgłosić na recepcji i odać opaski ... Od tego czasu czuliśmy się jak intruzi, nawet wody z automatu nie mogliśmy się napić. Poszliśmy na plaże myśląc ze uda nam się tak zjeść obiad lecz niestety obsługa od razu była na to przygotowana, po wielkiej kłótni musieliśmy oddać talerze z frytkami i pizza ... Porażka lecz dzięki mojej aferze która słyszała cała plaża przyszedł do naszych leżaków szef barmanów i powiedział ze możemy sobie zjeść obiad ... Podsumowując : Hotel dla Emerytów i Rencistów ceniących cisze i spokój, niewymagających, najlepiej abstynentów, bez dzieci bo one też za bardzo nie maja co tam robić. Pozdrawiam Piotrek z Sosnowca
  • 4.0
    (lipiec 2013)

    Warto dla rafy i żółwi.

    Opis dotyczy dwutygodniowego pobytu w pierwszej połowie lipca 2013r. Organizatorem pobytu była Itaka, przelot liniami Bingo z Wrocławia. Na lotnisku po przylocie trzeba wypełnić kartę z podstawowymi informacjami (warto mieć przy sobie długopis) i wykupić wizę za 15 dolarów lub 12 euro. Hotel położony
    jest na niezbyt dużym obszarze, dwupiętrowe budynki w kształcie odwróconej litery U otaczają kilka nieregularnych basenów, place z zielenią i ścieżki. Najdalej od holu, restauracji i wyjścia z hotelu są budynki z numerami 6, 7, 8, 9 i 10. Numery pokojów zaczynają się od numeru budynku. Niektóre pokoje nie mają żadnego balkonu, inne mają niewielki balkon na dwa krzesła i stolik, ale są i takie z większymi tarasami. Pokoje są duże, składają się z sypialni i salonu, w którym jest jeszcze aneks kuchenny, z myślą o samodzielnym przyrządzaniu sobie posiłków. Jednak przy opcji all inclusive jest to pozbawione sensu. W łazience kabina prysznicowa, z dodatkowego wyposażenia to telewizor, suszarka do włosów, sejf. Do każdego pokoju dostajemy dwie elektroniczne karty do otwierania drzwi. Restauracja nie zachwyca wyglądem, jest długa i wąska a do tego bardzo niska, bardzo wysokie osoby musiały uważać na wystające z sufitu elementy przeciw- pożarowe. Również klimatyzacja nie należy do zbyt udanych, są miejsca gdzie prawie nie odczuwa się chłodnego nawiewu, są i takie gdzie nawiew jest bardzo silny. Samo jedzenie określiłbym jako średnio-dobre. Na śniadanie codziennie naleśniki i omlety, no i standardowa wędlina, sery żółte i białe, jajka, mleko z płatkami, dużo zieleniny i pieczywa. Do picia dwa napoje, woda, herbata, kawa z ekspresu i w saszetkach, a także kilka napojów do samodzielnego wyboru z ekspresu (kawa, czekolada, mleczko, cappuccino, nesquik). Obiady i kolacje były podobne, zawsze dwie zupy, na obiad dania makaronowe (spaghetti, pasty), różne mięsa lub ryby, nieraz owoce morza, na kolację zawsze pizza. Z dodatków zawsze ziemniaki, ryż, nieraz frytki, te cieszyły się sporym powodzeniem i często trzeba było na nie czekać w kolejce. Do obiadu i kolacji duży wybór ciast, dwa razy w tygodniu na kolację lody, z owoców najczęściej to arbuzy, melony, winogrona, jabłka, figi, liczi. O ile przy śniadaniu czy obiedzie nie było problemów ze znalezieniem wolnego miejsca, to przy kolacji bywał już z tym spory problem, by się nie denerwować na kolację najlepiej przyjść zaraz po otwarciu czyli o 19 lub później po około godzinie. Będąc na plaży można było zjeść posiłek też na miejscu, bez wracania do hotelu. Choć często trzeba było wystać go w kolejce, do wyboru była pizza, mięsne kotleciki, frytki. Do picia oprócz tego co na śniadanie także Cola, Mirinda, Fanta, Sprite, piwo, wina. Minusem był brak nieraz szklanek w trakcie posiłków. Baseny w kształcie pozakręcanych rzeczek, o głębokości 130cm. Do plaży szło się z najbliżej położonego budynku ok. 8 minut, z najbardziej odległego ok. 14 minut. By dojść do plaży trzeba było pokonać drogę, przy której stał jeden lub dwóch panów pilnujących bezpieczeństwa, nawet gdy z oddali wypatrzyli zbliżający się samochód nie pozwalali przejść turystom. Można to było potraktować jako dodatkową atrakcję i urozmaicenie w dojściu nad morze. Sama plaża dość duża, położona nad zatoką, to powodowało, że nie było tam fal, które często są powodem zakazu pływania w morzu przy dużych falach w hotelach położonych nad otwartym morzem. Naprzeciwko hotelowej plaży po drugiej stronie zatoki była plaża ośrodka nurkowego, gdzie również pracują Polacy. Do tej plaży można było dojść brzegiem w kilka minut lub dopłynąć przez zatokę w ok. 4 minuty. Wprawdzie przy wejściu na tą plażę była tabliczka z napisem "Priv 3 euro", ale nie miało to żadnego znaczenia. Woda w zatoce była bardzo ciepła, jak sam mierzyłem miała 34 stopnie, ochładzała się w miarę pływania w stronę otwartego morza. Jeszcze cieplejsza woda była na plaży po drugiej stronie, to już była wręcz zupa. W ciągu dnia były bardzo duże przypływy i odpływy, w czasie których odsłaniały się duże tereny normalnie znajdujące się pod wodą. Niestety pomimo dużej plaży brakowało leżaków, ktoś kto przychodził po 10:30 mógł mieć spory problem ze znalezieniem miejsca do wypoczynku, wcześniej jak i po obiedzie tego problemu już nie było. Rafa koralowa bardzo ładna, ale by zobaczyć jej najpiękniejsze miejsca trzeba było popłynąć kawałek po jednej lub drugiej stronie zatoki. W miarę zbliżania się do otwartego morza zaczynały się pojawiać coraz większe fale, dla mnie to była dodatkowa atrakcja, ale mało kto się tam dalej zapuszczał, trzeba dobrze pływać, nie mieć lęku przed głębinami, nad którymi się pływa, no i trzeba być też dość wytrzymałym by poradzić sobie z coraz większym, występującym tam prądem morskim. Dlatego bezpieczniejsze jest pływanie po drugiej stronie rafy, naprzeciwko plaży hotelowej, tam cały czas płynie się pod prąd, więc nawet gdy człowiek opadnie już z sił w drodze powrotnej płynie się już z prądem. Ale taki mocniejszy prąd zaczyna dominować dopiero na ok. 30 metrów przed wypłynięciem z zatoki, zresztą wcześniej czuję się coraz mocniejsze fale. Jedynym niebezpieczeństwem będzie gdy ktoś wypłynie na otwarte morze z prawej strony zatoki, tej od plaży hotelowej, prąd wtedy jest już tak silny, że samodzielny powrót może być już niemożliwy. Osoba z bazy nurków opowiadała, że po takie osoby musiała wypływać motorówka nawet kilka kilometrów. A teraz to co jest przynajmniej dla mnie największą atrakcją tego hotelu, czyli to co można zobaczyć tam w Morzu Czerwonym. Jeszcze tytułem wstępu dodam, że ja jadę do Egiptu praktycznie tylko po to by pływać w morzu, konkretnie snurkować z maską i fajką. W morzu spędzam czas miedzy posiłkami, pływam dużo i dość daleko. To był mój dziewiąty pobyt w Egipcie, za każdym razem w innym hotelu, najczęściej byłem w Sharm el Sheikh, raz w Hurghadzie, to był mój drugi pobyt w Marsa Alam. Piszę o tym dlatego bo dopiero w tej zatoce hotelu Oriental Bay zobaczyłem żółwie, a tu można je było spotkać naprawdę często. W ciągu dwóch tygodni pobytu prawie nie było dnia bym nie natknął się na żółwia, jednego dnia widziałem je cztery razy, raz widziałem dwa blisko siebie. I to wszystko przy hotelowej rafie, nie trzeba było nawet wypływać gdzieś dalej. Były na różnych głębokościach, wypływały też na powierzchnię by zaczerpnąć powietrza, pozwalały płynąć tuż koło siebie dosłownie na wyciągnięcie ręki. Były dość duże, skorupa w dłuższym miejscu przekraczała na pewno ponad metr. Oprócz żółwi pierwszy raz widziałem też ośmiornicę, ta była na płytkiej wodzie, starała się zakamuflować siedząc na rafie, gdy rozłożyła macki wyglądała wspaniale, były długie na ok. 50-70 cm, niestety wtedy nie miałem przy sobie aparatu. Z innych ciekawych okazów, które widziałem też już wcześniej, dwukrotnie zobaczyłem pływającą niedaleko mantę, była też murena, ryba krokodyla. Do tego powszechne już płaszczki i mnóstwo innych okazów ryb z jedyną w swoim rodzaju rybą Picasso. Jeżeli chodzi o przekrój narodowości w tym czasie to dominowały trzy języki: włoski, czeski i polski, w takiej chyba kolejności. Bardzo mało Rosjan czy Niemców. Animacje najczęściej w języku włoskim, odbywały się głównie przed wejściem do hotelu w trakcie kolacji, wtedy były dla dzieci, a po zakończeniu kolacji o 21:30 były już dla wszystkich. Występował fakir, derwisz, grupa nubijskich tancerzy, były zabawy z udziałem publiczności. Niewiele mogę powiedzieć o animacjach w ciągu dnia, bo one mnie nie interesowały, o rezydentce, bo jej pomoc też nie była mi potrzebna, o obsłudze, bo to zależy od konkretnego człowieka, a każdy jest inny, poza tym każdy może mieć inne oceny tego samego zachowania. Z uciążliwych rzeczy wymienić jeszcze muszę komary, które wieczorem potrafiły nieźle dokuczyć. Pomimo codziennego zadymiania i trucia było ich i tak dość dużo. Na terenie hotelu rezydowały sobie kotki, było ich sporo i cieszyły się sporym powodzeniem, na plaży ganiały też psy, czy były one dzikie czy czyjeś trudno mi powiedzieć, ale były absolutnie niegroźne. Raz na korytarzu widziałem ok. dziesięciocentymetrowego świerszcza, w pokoju miałem też dodatkowego lokatora a mianowicie gekona, kilka razy byłem świadkiem jak rano przebiegał po ścianie pomiędzy klimatyzatorem a zasłonami na oknie. Dla kogoś taki gekon byłby powodem żali i pretensji, dla mnie był dodatkową frajdą. Na terenie hotelu było kilka sklepów z pamiątkami, była apteka, problemem w tym czasie był zakup znaczków pocztowych. Wokół hotelu była tylko pustynia, od lotniska jest ok. 50 km, jedzie się 30-40 min. Na północ od Oriental Bay niecałe dwa kilometry jest dużo większy hotel Brayka, wybrałem się do niego raz na piechotę, szybkim krokiem doszedłem tam w 18 minut. Warto tam się wybrać przed kolacją by wrócić nim zapadną ciemności, to zawsze jakieś dodatkowe urozmaicenie, a sam hotel jest dużo większy od Oriental Bay. W Egipcie jest ten sam czas co w Polsce, jednak to państwo jest położone bardziej na wschód od naszego kraju, dlatego tam ciemność zapada dużo wcześniej. O 19:15 na początku lipca panowały tam już egipskie ciemności, sam zmierzch, ze względu na położenie Egiptu dużo bliżej równika niż Polska trwa znacznie krócej niż u nas. Słońce za górami zachodziło ok. 18:20. Ogólnie jestem zadowolony, hotel wybrałem ze względu na rafę i to co można było wokół niej ujrzeć i pod tym względem się nie zawiodłem. W każdym miejscu można się dopatrzyć plusów i minusów, w dodatku każdy ma inne wymagania i co innego jest dla niego ważne. To tyle takiej pobieżnej relacji, gdyby ktoś miał konkretne pytania chętnie służę informacją. belinda44@interia.pl
    Żółw Plaża Hotel Zachód słońca Hotel
  • 4.0
    (styczeń 2013)

    podoba sie, chętnie wrócilibyśmy

    jest ok
ZGŁOŚ UWAGI DO STRONY